Visual novelki w Polsce

Zanim napiszesz maila z pytaniem do Waneko, najpierw umieść je tutaj lub sprawdź czy ktoś nie pytał się o coś podobnego :]
ODPOWIEDZ
Nieperfekcyjny
Posty: 1
Rejestracja: czw maja 02, 2019 10:48 pm
Status: Offline

Visual novelki w Polsce

Post autor: Nieperfekcyjny » czw maja 02, 2019 11:06 pm

Mam takie niecodzienne pytanie, na które raczej spodziewam się negatywnej odpowiedzi ale cóż... Spróbuję :p

Czy istnieje jakikolwiek cień szansy na to, że kiedyś rozszerzycie segment tłumaczenia na rozrywkę elektroniczną, jaką są visual novelki?

Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
KortezProPlayer
Posty: 57
Rejestracja: wt cze 19, 2018 9:54 am
Gender:
Status: Offline

Visual novelki w Polsce

Post autor: KortezProPlayer » pt maja 03, 2019 2:56 pm

Podbijam pytanie :cisza:

Awatar użytkownika
Krylan
Adept
Posty: 218
Rejestracja: czw sty 21, 2010 4:24 pm
Kontakt:
Status: Offline

Visual novelki w Polsce

Post autor: Krylan » pt maja 03, 2019 3:57 pm

Nie jestem częścią wydawnictwa, ale mogę podać kilka najważniejszych powodów, dla których japońskie visual novel nie będą wydawane regularnie w Polsce (przynajmniej przez najbliższe lata).

Przede wszystkim należy spojrzeć na skład demograficzny fanów mangi i anime w Polsce. Szef Studia JG opowiedział na jednym z konwentów, że statystyczny fan mangi i anime to dziewczyna w wieku 13-15 lat. Są to osoby młode, bez własnych dochodów. I teraz mając to na uwadze przychodzą nam na myśl dwie najważniejsze kwestie:

– Świadomość rynku w naszym kraju jest bardzo znikoma. Niejednokrotnie można było zauważyć, że fani M&A nie mają nawet pojęcia, jakie mamy wydawnictwa w Polsce i które tytuły już się ukazały w naszym języku. Wielu z nich nie wie o istnieniu całego rynku light novel, a tym bardziej visual novel, przez co ciężko byłoby dotrzeć do ludzi, którzy mogliby być zainteresowani takimi powieściami, ale nie mają o nich całkowicie pojęcia.

– O ile taka manga to koszt 20-25 złotych, tak z visual novel jest inaczej. Pełna, średniej długości VN kosztuje powyżej 100 złotych, co dla niektórych jest dosyć sporym wydatkiem, zwłaszcza tych nie posiadających własnych dochodów. Ostatnio popularnym zabiegiem wśród producentów VN stało się dzielenie powieści na woluminy, sprzedając je w cenach około 30-40 złotych za jeden. To mogłoby być trochę lepszym rozwiązaniem, ale wciąż nie rozwiązuje wszystkich problemów.

Należałoby także spojrzeć na taką inwestycję od strony samego wydawnictwa: przetłumaczenie Visual Novel to sporo roboty dla tłumacza, którą można porównać do tlumaczenia light novel, czy innych książek. Do tego przy wydaniu takowych często są potrzebni programiści, choć podejrzewam, że w obecnych czasach silniki VN są dostosowywane do wielojęzyczności, więc nowsze dzieła prawdopodobnie można w prostszy sposób przetłumaczyć.

Obecnie osoby siedzące w rynku visual novel korzystają z anglojęzycznych wydań, które nierzadko można kupić za znacznie mniejsze pieniądze (choćby przez takie inicjatywy jak Humble Bundle). Nie sądzę, aby takie osoby chciały zapłacić więcej za polski język, gdy już są przyzwyczajone do czytania takich powieści po angielsku. A przy obecnym wyborze tytułów (moege, horrory, otome, przygodówki i wiele innych) każdy znajduje coś dla siebie, a wydanie konkretnego tytułu w Polsce ograniczyło by się jedynie do jakiejś części widowni.

Nie twierdzę, że w ogóle w przeciągu najbliższych lat któreś z wydawnictw nie sięgnie po tę formę opowiadań. Będzie to jednak eksperyment, który moim zdaniem nie odniesie komercyjnego sukcesu. Niespecjalnie mamy nawet fanowskie tłumaczenia, co też pokazuje zainteresowanie takimi powieściami w tym języku.

Awatar użytkownika
Nelinnor
Adept
Posty: 184
Rejestracja: śr maja 11, 2016 8:08 pm
Status: Offline

Visual novelki w Polsce

Post autor: Nelinnor » pt maja 03, 2019 7:50 pm

Pytanie czy jest to w ogóle potrzebne? Dzisiejszy rynek wydawniczy, w dobie cyfrowej dystrybucji powoduje, że z dostępnością gier nie ma żadnego problemu, praktycznie wszystko co wyjdzie w języku angielskim jest dostępne globalnie, a jeżeli nie to na pewno w naszym europejskim regionie. Nie potrzeba polskiego wydawcy czy dystrybutora żeby w VN zagrać. Jest to sytuacja diametralnie inna od np. sprowadzania zagranicznych mang gdzie cena bazowa jest 2-3x droższa, a do tego dochodzi jeszcze wysyłka, czy nawet cło i VAT jak paczka idzie ze stanów. Tutaj wystarczy wejść na Steam, Manga Gamer czy inną platformę, dokonać zakupu, pobrać i można grać. Żadnych problemów czy dodatkowych opłat.

Rozumiem że dla niektórych osób bariera językowa może być trudna do przeskoczenia, ale trzeba sobie zdać sprawę z tego, że dużo prościej jest się języka angielskiego douczyć do stopnia użyteczności (no bo podstawy chyba każdy zna choćby ze szkoły średniej) niż czekać aż to cały świat dookoła się zmieni i wszystko zostanie przetłumaczone na nasz język. Smutna rzeczywistość jest niestety taka, że na nasz język nie jest i nigdy nie będzie przetłumaczone wiele interesujących rzeczy - od mediów wszelakich po wiedzę i edukację, wystarczy porównać np. jakość artykułów na polskiej Wikipedii z wersją angielską. To samo tyczy się wielu innych materiałów edukacyjnych na tematy wszelakie, od grafiki, muzyki po programowanie.

Wracając jednak do tłumaczeń, to na jakie języki dany tytuł zostanie przetłumaczony zależy od wydawcy. Niestety rzeczywistość wygląda tak, że nawet tak głośne tytuły jak Final Fantasy czy Kingdom Hearts nie zostają przetłumaczone mimo oficjalnej dystrybucji w Polsce. Widać koszty takiego przedsięwzięcia, nawet w postaci samych napisów, byłyby zbyt duże w porównaniu do zysków. Łatwo sobie wyobrazić że VN, będące już zupełnie niszą w porównaniu z powyższymi, to byłaby kompletna klapa finansowa. Gdyby było inaczej już dawno któryś z wydawców zatrudniłby tłumacza do jakiegoś tytułu, przecież widzą statystyki sprzedaży i ile jest potencjalnych klientów nieznających angielskiego. Mimo to VN nie są tłumaczone nawet na inne popularne języki jak francuski, hiszpański czy włoski.

Z racji tego jak to działa, jeżeli ktoś oczekuje tłumaczenia wydanych już na zachodzie VN powinien pytać bezpośrednio tych wydawców żeby pokazać jakie jest zainteresowanie, chociaż nie liczyłbym na powodzenie widząc jak to wygląda. Pytanie wydawnictw mangowych jak Waneko to trochę nieporozumieniem, bo przecież to jest zupełnie inna branża, jedyne co tutaj jest wspólnego to zatrudnianie tłumaczy. Gdyby ktokolwiek miał wejść na ten rynek, musiałby uwzględnić także język angielski żeby mieć choć cień szansy na opłacalność inwestycji, no i znowu zataczamy koło wracając do punktu wyjścia.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Pytania do Waneko”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości