Polskie wydanie Uteny

Podforum dla wszystkich obecnych i przyszłych miłośników Uteny.
Kisara
nołlife
Posty: 2858
Rejestracja: sob lut 18, 2006 9:30 pm
Status: Offline

Post autor: Kisara » pt gru 28, 2007 8:06 pm

Kurczę, trochę dziwnie się czuję 8-) .
Dwóch chłopaków przekonuje dziewczynę do zakupu mangi dla dziewcząt :wink:
Jakby nie patrzeć, jak kto któryś z was mawiał, toć to klasyka "yuri"
Poza tym przypominam, że to ty mnie przekonywałeś Krzychu do Fruits Basket na MF XD

Kupię, zostało mi akurat 17 zł, więc... zaryzykuje, mam nadzieję, że się spodoba ;]

lilibet
Posty: 1
Rejestracja: pt gru 28, 2007 9:26 pm
Status: Offline

Post autor: lilibet » pt gru 28, 2007 9:27 pm

Nie podobał mi się pierwszy tom. Jakiś nudny i mdły. I do tego kreska nijaka. Zdecydowanie nie dla mnie. Nie wiem czy kupię następny, ale raczej wątpię.

Reiha
Adept
Posty: 262
Rejestracja: pt sty 06, 2006 2:17 pm
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Reiha » sob gru 29, 2007 3:28 pm

ja właśnie zamawiam Utenkę i teraz dopiero [brawa za spostrzegawczość] dotarła do mojej świadomości ta nieszczęsna "rewolucjonistka". No ręka do góry, kogo Chrystus przed Bożym Narodzeniem opuścił?! Przecież to już krok tylko do zbuntowanego anioła! Czy jak Wydawnictwo szanowne wpada na taki cudowny pomysł, nie mogłoby łaskawie zrobić sondy i dowiedzieć się co na takie tłumaczenie tytułu czytelnicy powiedzą?
Obrazek

Krzych Ayanami
Adept
Posty: 452
Rejestracja: czw kwie 24, 2003 5:33 pm
Lokalizacja: Czubkoland czyli Warszawa
Status: Online

Post autor: Krzych Ayanami » sob gru 29, 2007 4:19 pm

A coś nie tak jest z tytułem?
"Rewolucjonistka Utena" to najprawdopodobniej dosłowne tłumaczenie tytułu. I to zarówno japońskiego - jak i angielskiego. Bo oni mają Revolutionary Girl Utenę.

Ja tam jakoś niczego złego w tym nie widzę i właściwie nie wiem czego się czepiasz...

Reiha
Adept
Posty: 262
Rejestracja: pt sty 06, 2006 2:17 pm
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Reiha » sob gru 29, 2007 4:55 pm

czepiam się brzmienia. Tytuł ten brzmi mniej więcej tak po polsku, jak brzmiałaby przetłumaczona Kamikaze Kaito Jeanne, Onizuka czy Paradise Kiss. Tłumaczenie jest owszem dosłowne i każdy tłumacz wie, że nie zawsze można i nie zawsze należy wszystko dosłownie tłumaczyć. Rewolucjonistka Utena brzmi głupio, infantylnie i naiwnie. A nikt nie wmówi mi, że gdyby pozostawić tytuł po angielsku to czytelnicy mieliby problem ze zrozumieniem go. Jakoś po wydaniu onizuki fora nie zaroiły się od postów w stylu "co to znaczy great teacher onizuka"
Obrazek

Krzych Ayanami
Adept
Posty: 452
Rejestracja: czw kwie 24, 2003 5:33 pm
Lokalizacja: Czubkoland czyli Warszawa
Status: Online

Post autor: Krzych Ayanami » sob gru 29, 2007 6:38 pm

Tytuł ten brzmi mniej więcej tak po polsku, jak brzmiałaby przetłumaczona Kamikaze Kaito Jeanne, Onizuka czy Paradise Kiss.
Innymi słowy - jak coś jest po naszemu to jest do luftu.
Po co w ogóle kupowałaś nasze wydanie, skoro w środku wszystkie teksty będą w tym kiepsko brzmiącym języku polskim, a nie tym fajnym angielskim czy innym?
Tłumaczenie jest owszem dosłowne i każdy tłumacz wie, że nie zawsze można i nie zawsze należy wszystko dosłownie tłumaczyć.
Czy ty w ogóle raczyłaś się zaznajomić z wyjaśnieniami tłumacza skąd się wzięła "Rewolucjonistka"? Bo jeśli się nie mylę, to źródłem jest buntowniczy charakter Uteny i związane z tym łamanie stereotypów. W tej sytuacji nie można powiedzieć, że wzięło się to z niczego.
Rewolucjonistka Utena brzmi głupio, infantylnie i naiwnie. A nikt nie wmówi mi, że gdyby pozostawić tytuł po angielsku to czytelnicy mieliby problem ze zrozumieniem go.
Jesteś w stanie wytłumaczyć w racjonalny sposób dlaczego posiadająca w oryginale japoński tytuł manga w polskim tłumaczeniu ma posiadać jego angielską wersje?
Czy jak Wydawnictwo szanowne wpada na taki cudowny pomysł, nie mogłoby łaskawie zrobić sondy i dowiedzieć się co na takie tłumaczenie tytułu czytelnicy powiedzą?
Żebyś mogła znaleźć ujście dla swojego bicia piany? Jesteś drugą osobą w tym temacie, której nie podoba się nasza wersja tytułu i pierwszą, która robi z tego aż taką aferę. Na jakieś 10, które się od opublikowania tytułu tutaj wypowiadały.

To trochę mało, nie sądzisz?

Kisara
nołlife
Posty: 2858
Rejestracja: sob lut 18, 2006 9:30 pm
Status: Offline

Post autor: Kisara » sob gru 29, 2007 6:50 pm

Krzych Ayanami pisze:Bo oni mają Revolutionary Girl Utenę.
Ja muszę jednak przyznać, że lubię, jak tytuły zostają oryginalnie po japońsku. Oczywiście nie boli mnie to jakoś, że tytuł jest po polsku, no bo w końcu swój język mamy. Jednakowoż niekiedy wolę gdy jest on po japońsku. Wiem, że zrozumienie go może być trudne np. anime gate gdy przetłumaczyło tytuł "Kapłanki przeklętych dni", jednakże dla mnie jest to swoistą zabawą zajrzeć do słownika i trochę poszperać co ten tytuł znaczy.
Nie mniej tytuł, jeśli jest tłumaczony poprawnie (nie wiem, jak brzmi w oryginale) nie przeszkadza mi, gdyż tłumacz widocznie chciał nam uprościć sprawę ;)

Reiha
Adept
Posty: 262
Rejestracja: pt sty 06, 2006 2:17 pm
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Reiha » sob gru 29, 2007 8:52 pm

Krzych Ayanami pisze: Innymi słowy - jak coś jest po naszemu to jest do luftu.
Po co w ogóle kupowałaś nasze wydanie, skoro w środku wszystkie teksty będą w tym kiepsko brzmiącym języku polskim, a nie tym fajnym angielskim czy innym?
Tak się składa, że rozmawiasz z kimś, komu filologia polska nie jest obca i jestem ostatnią osobą, która w taki sposób potraktowałaby nasz ojczysty język. Więc nie próbuj mi wciskać w usta słów, których nigdy nie powiedziałam. Problem z rozumieniem czytanego tekstu jest powszechny, ale jeśli nadinterpretujesz to co napisałam, to już Twoja sprawa. I radzę nervosolik, bo komórki nerwowe się nie regenerują. A wyrazić swoją opinię mam prawo - co też zrobiłam :-)
Jeśli musisz wiedzieć kupiłam polskie wydanie bo miałam takie życzenie i chęć, co nie znaczy, że mam tu hymny pochwalne pisać, bo p-o-l-s-k-i-e więc padajcie na kolana. Nie miałam mangi w ręku, więc co będzie do pochwalenia pochwalę. Tytuł brzmi głupkowato i nie jestem pierwszą, której nie kojarzy się on z buntowniczą osobowością czyjąkolwiek [patrz pierwsze posty tego wątku].
Krzych Ayanami pisze:Czy ty w ogóle raczyłaś się zaznajomić z wyjaśnieniami tłumacza skąd się wzięła "Rewolucjonistka"? Bo jeśli się nie mylę, to źródłem jest buntowniczy charakter Uteny i związane z tym łamanie stereotypów. W tej sytuacji nie można powiedzieć, że wzięło się to z niczego.
Na pierwszą część pytania odpowiedź powyżej. Na drugą - Z czego by się nie wzięło, powinno budzić jednoznaczne korelacje. Jak pokazała dyskusja - nie budzi, w dodatku brzmi głupio, co już omówiliśmy.
Krzych Ayanami pisze:Jesteś w stanie wytłumaczyć w racjonalny sposób dlaczego posiadająca w oryginale japoński tytuł manga w polskim tłumaczeniu ma posiadać jego angielską wersje?
Pewnie, że tak ;-) chętnie to zrobię. Dlatego chociażby jak w przypadku Oh! My Goddess - japońskiego tytułu Polak [nie obeznany z tematem] nie zrozumie, polskie tłumaczenie tytułu brzmi źle, angielski tytuł to wyjście z sytuacji. Będzie wstanie go zrozumieć czytelnik, kioskarz a firma kolportująca bez trudu w zrozumiałym alfabecie wpisze w fakturę. Proste?
Krzych Ayanami pisze:Żebyś mogła znaleźć ujście dla swojego bicia piany? Jesteś drugą osobą w tym temacie, której nie podoba się nasza wersja tytułu i pierwszą, która robi z tego aż taką aferę. Na jakieś 10, które się od opublikowania tytułu tutaj wypowiadały.
A myśmy się spotkali przypadkiem? Rozmawiałeś ze mną w realu? To polecam do poczytania kilak artykułów na temat problemów komunikacji poprzez net i trudności ze zrozumieniem przez odbiorcę emocjonalnej intencji nadawców tekstu. Gdzie ja biję pianę, gdzie afera? Aferę zrobiłeś Ty, analizujesz mój post jakbyś był, nie przymierzając, członkiem komisji śledczej. A ja - grzecznie i kulturalnie - wyraziłam moje zdanie [moje prawo - ach ta demokracja :D]. Jesteś jedyną osobą, która na mój post zareagowała taką złością. To trochę mało, żeby nazywać mnie aferzystką prawda? Więc zalecam głębokie oddychanie, no i bez nervosolu się nie obejdzie :)
Obrazek

Kisara
nołlife
Posty: 2858
Rejestracja: sob lut 18, 2006 9:30 pm
Status: Offline

Post autor: Kisara » sob gru 29, 2007 9:22 pm

Reiha pisze:i nie jestem pierwszą, której nie kojarzy się on z buntowniczą osobowością czyjąkolwiek
Hmm tutaj muszę bronić mej osoby. Fakt, na początku tytuł mi przeszkadzał, wręcz się z niego nabijałam. Teraz jednak dochodzę, że nie jest aż tak źle. Poza tym, dużo do gadania i tak już nie mam. Jakby była na początku, przed wydaniem tytułu ankieta, wolałabym chyba, by zostawiono go w oryginale.
Nie mniej, nie chcę się nikim wykłócać :*

Krzych Ayanami
Adept
Posty: 452
Rejestracja: czw kwie 24, 2003 5:33 pm
Lokalizacja: Czubkoland czyli Warszawa
Status: Online

Post autor: Krzych Ayanami » sob gru 29, 2007 9:46 pm

Tak się składa, że rozmawiasz z kimś, komu filologia polska nie jest obca i jestem ostatnią osobą, która w taki sposób potraktowałaby nasz ojczysty język. Więc nie próbuj mi wciskać w usta słów, których nigdy nie powiedziałam.
Powiedziałaś, że nasz tytuł mangi nie pasuje ci ponieważ jest w języku polskim. Jest on w twoim przekonaniu głupi i naiwny, w przeciwieństwie do angielskiego, który ma dokładnie takie same znaczenie.

Czy napisałem coś czego nie napisałaś, bądź co byłoby nieprawdą?
Dlatego chociażby jak w przypadku Oh! My Goddess - japońskiego tytułu Polak [nie obeznany z tematem] nie zrozumie, polskie tłumaczenie tytułu brzmi źle, angielski tytuł to wyjście z sytuacji. Będzie wstanie go zrozumieć czytelnik, kioskarz a firma kolportująca bez trudu w zrozumiałym alfabecie wpisze w fakturę. Proste?
Mam jedno pytanie: komu ty chcesz wcisnąć kit, że darzysz ojczysty język sympatią jak na każdym kroku wytykasz jego zastosowanie i najzupełniej prawidłowe zwroty bądź idiomy nie mają u ciebie żadnych szans? Boginki w oryginale to Aa! Megami-sama! - czyli nic innego jak nasze "Rany Boskie!", albo "O mój Boże!". Jeżeli twierdzisz, że coś takiego brzmi źle...

Koronnym argumentem u ciebie w przypadku tytułów, jest że angielskie są lepsze dlatego bo są po angielsku. Angielski jest super - polski jest be.

Po za tym co mnie do jasnej anielki ma obchodzić jakiś kioskarz? Jakieś faktury? Jak tak ci na tym zależy to może zaproponuj, żeby tytuły były trzyliterowe, na przykład "ABC"?
Aferę zrobiłeś Ty, analizujesz mój post jakbyś był, nie przymierzając, członkiem komisji śledczej. A ja - grzecznie i kulturalnie - wyraziłam moje zdanie [moje prawo - ach ta demokracja :D ].
Nie mam nic przeciwko wyrażaniu opinii przez innych dopóki są sensowne i trzymają się kupy. Wywyższanie języka angielskiego kosztem polskiego czego źródłem jest własne widzimisiostwo ma problemy ze spełnieniem tych warunków.

Reiha
Adept
Posty: 262
Rejestracja: pt sty 06, 2006 2:17 pm
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Reiha » sob gru 29, 2007 10:42 pm

Krzych Ayanami pisze:Powiedziałaś, że nasz tytuł mangi nie pasuje ci ponieważ jest w języku polskim. Jest on w twoim przekonaniu głupi i naiwny, w przeciwieństwie do angielskiego, który ma dokładnie takie same znaczenie.
a gdzie czytanie ze zrozumieniem? powiedziałam, że brzmi głupio, !brzmienie! tytułu mi się nie podoba. Nie widzisz różnicy? Trudno.
Krzych Ayanami pisze:Czy napisałem coś czego nie napisałaś, bądź co byłoby nieprawdą?
j.w.
Krzych Ayanami pisze:Mam jedno pytanie: komu ty chcesz wcisnąć kit, że darzysz ojczysty język sympatią jak na każdym kroku wytykasz jego zastosowanie i najzupełniej prawidłowe zwroty bądź idiomy nie mają u ciebie żadnych szans? Boginki w oryginale to Aa! Megami-sama! - czyli nic innego jak nasze "Rany Boskie!", albo "O mój Boże!". Jeżeli twierdzisz, że coś takiego brzmi źle...
Po pierwsze nikomu niczego nie wciskam, jeśli ktoś słucha/czyta to co mówię/piszę to tylko z własnej woli. Po drugie - nie życzę nikomu studiowania na kierunku, któremu nie można oddać się z pasją. Darzę ojczysty język więcej niż sympatią - dlatego studiuję filologię polską. Czy to jest jasne? Bo tak pytasz jakbyś nie rozumiał.
Idiomy - jak najbardziej, język polski - tak! Ale tytuł musi odnosić się do zawartości dzieła - czy to manga czy powieść. I w przypadku dajmy na to - Boginek tytuł "Rany Boskie" nie pasowałby. Nie można byłoby na jego podstawie wyrobić sobie oceny co do zawartości. Tytuł ma nakierowywać i dawać sygnał potencjalnemu czytelnikowi. Jeśli tego nie rozumiesz, to znowu mogę powiedzieć trudno. Twoja rzecz - dla mnie to jest oczywiste. I nie ma tu znaczenia mój stosunek do języka. Jestem obiektywna. Albo coś brzmi dobrze albo nie. Tyle.
Krzych Ayanami pisze:Koronnym argumentem u ciebie w przypadku tytułów, jest że angielskie są lepsze dlatego bo są po angielsku. Angielski jest super - polski jest be.
Nie lubię jak ktoś spłyca dyskusję. Albo nie czytasz uważnie tego co piszę i nie rozumiesz przekazu, albo celowo przeinaczasz to co powiedziałam i dlatego piszesz takie bzdury. I w jednym i w drugim przypadku szkoda czasu by to komentować.
Krzych Ayanami pisze:Po za tym co mnie do jasnej anielki ma obchodzić jakiś kioskarz? Jakieś faktury? Jak tak ci na tym zależy to może zaproponuj, żeby tytuły były trzyliterowe, na przykład "ABC"?
jak wyżej+macki opadają. Dyskusja z tobą jest chyba niemożliwa. Nie lubię jak ktoś w rozmowie jest niekulturalny i agresywny.
Krzych Ayanami pisze:Nie mam nic przeciwko wyrażaniu opinii przez innych
Bogu dzięki. W przeciwnym razie, co by to było?
Krzych Ayanami pisze:dopóki są sensowne i trzymają się kupy.
Aaa, czyli wtedy, kiedy pokrywają się z twoim osądem tak? No to dobrze, że dodałeś, bo to chyba się w takim razie nie może nazywać demokracja. Trzeba będzie pomyśleć nad inną nazwą, rdzennie polską, broń boże bez konotacji łacińskich.
Krzych Ayanami pisze:Wywyższanie języka angielskiego kosztem polskiego czego źródłem jest własne widzimisiostwo ma problemy ze spełnieniem tych warunków.
Obawiam się, że nie rozumiem co chciałeś przekazać i kto z czym ma problemy. No ale grunt, że po przeczytaniu tego co napisałam zapadło ci w pamięć, że nie staram się niczego wywyższać. Rozumiesz to, prawda?
Rzecz nie w angielskim, nie w japońskim ani nie w polskim. Istota leży w brzmieniu. Jeśli tego nie rozumiesz dalsza dyskusja jest bezcelowa.

Zdajesz się nie rozumieć jaką funkcję w utworze pełni tytuł. Czepiasz się głupio języka tytułu, nie zastanawiając się jakie skojarzenia i odwołania on ze sobą niesie. Jaśniej wytłumaczyć już nie umiem, jeśli dalej pozostały ci jakieś wątpliwości chyba nie ma sensu roztrząsać ich tutaj. Może ktoś inny będzie potrafił ci to uprościć. Wątpię, żebym mogła, doprawdy, coś jeszcze dodać. Będę też naprawdę wdzięczna, jeśli przeczytasz ze zrozumieniem to co napisałam, bo zaoszczędzimy sobie wtedy kolejnych tłumaczeń, prostych przecież w sumie treści.
Obrazek

Grisznak
Adept
Posty: 295
Rejestracja: śr sty 19, 2005 3:21 pm
Lokalizacja: Włocławek
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Grisznak » wt sty 01, 2008 4:39 pm

Jedna uwaga - ta dyskusja niebezpiecznie zmierza w kierunku ataków osobistych, więc proszę o zażycie nervosolu - obie strony. Ostrzegam - mam moda i nie zawaham się go użyć.

Pisałem swego czasu co o tym myślę - owszem, sam wolałbym wersję angielską bądź francuską (Broń Boże japońską), ale summa summarum "Rewolucjonistka Utena" brzmi lepiej niż "Utena Buntowniczka" czy "Zbuntowana Dziewczyna Utena". Na pewno jest to też lepsze tłumaczenie niż taki "Kombinezon Bojowy...".
http://innerworld.pl - The Inner World of Final Fantasy

PaulVanK
Adept
Posty: 273
Rejestracja: pt maja 18, 2007 10:56 am
Lokalizacja: Wadowice
Status: Offline

Post autor: PaulVanK » śr sty 02, 2008 1:39 pm

Grisznak pisze:Pisałem swego czasu co o tym myślę - owszem, sam wolałbym wersję angielską bądź francuską (Broń Boże japońską), ale summa summarum "Rewolucjonistka Utena" brzmi lepiej niż "Utena Buntowniczka" czy "Zbuntowana Dziewczyna Utena". Na pewno jest to też lepsze tłumaczenie niż taki "Kombinezon Bojowy...".
Racja racja... Wg mnie rozmowa o tym czy tytuł został dobrze przetłumaczony czy nie, nie ma w ogóle sensu. To już jest kwestia gustu. Jeden powie, że ma dziwne skojarzenia drugi, że jest w porządku. Nad tym nie ma co gadać... Lepiej piszcie czy już macie i jak tam jakość wydania i tłumaczenie tekstu :D

Molly
Posty: 13
Rejestracja: wt wrz 25, 2007 4:27 pm
Lokalizacja: znad morza
Status: Offline

Post autor: Molly » śr sty 02, 2008 3:10 pm

Kupiłam jakiś czas temu Utenę i przeczytałam. Po raz pierwszy miałam z tym tytułem styczność, nie oglądałam anime, nie czytałam mangi po angielsku. Jak dla mnie "Rewolucjonistka Utena" brzmi fajnie, jednak mnie załamuje "Lizaczek". Nie wiem jak było w oryginale, więc tłumaczenia się nie czepiam, ale jeśli to wymysł autorki to serdecznie gratuluję takich pomysłów (mogła co innego wykombinować). Pierwszy tomik mi się nawet podobał i zamierzam kupić drugi. A tak btw. czy nie uważacie, że te róże wyglądają jak pomidory?
Zycie nie powstało w morzu, tylko w buszu xD

Sheril
nołlife
Posty: 3844
Rejestracja: wt maja 06, 2003 8:31 pm
Lokalizacja: Szczecin
Status: Offline

Post autor: Sheril » śr sty 02, 2008 3:31 pm

Reiha pisze:Rewolucjonistka Utena brzmi głupio, infantylnie i naiwnie.
To moze przedstaw swoja propozycje nazwy,po polsku,oczywiscie.
Paul-ale dlaczego? wkoncu posty troche dluzsze niz 2linijki, kazdy przedstawia swoje racje. Jasne, ze robienie z tego prywaty i mieszanie sie z blotem jest nie na miejscu ale cala dyskusja przynajmniej dla mnie jest ciekawa.

I tak jak Molly nie mialam wczesniej jakos stycznosci z tym tytulem i dla mnie Rewolucjoniskta Utena nie brzmi glupio.
::Is that alright?
Give my gun away when it's loaded
Is that alright?
If you don't shoot it how am I supposed to hold it::

Krzych Ayanami
Adept
Posty: 452
Rejestracja: czw kwie 24, 2003 5:33 pm
Lokalizacja: Czubkoland czyli Warszawa
Status: Online

Post autor: Krzych Ayanami » śr sty 02, 2008 5:55 pm

Jak dla mnie "Rewolucjonistka Utena" brzmi fajnie, jednak mnie załamuje "Lizaczek". Nie wiem jak było w oryginale, więc tłumaczenia się nie czepiam, ale jeśli to wymysł autorki to serdecznie gratuluję takich pomysłów (mogła co innego wykombinować).
Nie wiem jak jest w japońskim oryginale, ale amerykanie przetłumaczyli to z tego co pamiętam na "lickylick" czy coś w tym stylu. Nie zmienia to faktu, że niezależnie od wersji językowej prezentuje się to żałośnie.
Pisałem swego czasu co o tym myślę - owszem, sam wolałbym wersję angielską bądź francuską (Broń Boże japońską), ale summa summarum "Rewolucjonistka Utena" brzmi lepiej niż "Utena Buntowniczka" czy "Zbuntowana Dziewczyna Utena".
Wersje japońską tak czy inaczej mamy na okładce, natomiast poszczególne produkcje związane z Uteną pokazują fascynacje japończyków obcymi nazwami. Dwa artbooki z serii telewizyjnej mają angielskie tytuły - "This is Animation" oraz "Art of Utena". Z kolei artbook do filmu kinowego ma tytuł francuski "La fillette révolutionnaire Utena ou l'Apocalypse de l'adolescence". W tej chwili nie pamiętam czy to wszystkie które do niej wyszły.

Pomijając fakt dlaczego w wydawanych u nas pozycjach mamy korzystać z obcych słów, skoro istnieją nasze własne, które się świetnie sprawdzają, to dla mnie osobiście właśnie francuska wersja tytułu jest mocno... Nie pasująca jak dla mnie. Tak trochę z ciekawości sprawdziłem co właściwie oznacza słowo "fillette" użyte w tytule. I szczerze mówiąc to ręce mi opadły, bo się okazało, że jest to zdrobnienie - "dziewczynka", "dziewuszka", "córeczka". Nie wiem, może w tym języku wygląda to inaczej, ale jak dla mnie mówienie o nastoletniej dziewczynie w ten sposób jest przynajmniej dziwne.

Inna sprawa, że kwestie językowe tak czy inaczej mamy w naszym wydaniu. Otóż u nas oficjalny tytuł Ancy Himemiyi to "Różana Oblubienica" co jednak jest adaptacją do naszej kultury, gdyż w japońskim pierwowzorze wygląda to nieco inaczej. Tam bowiem mamy do czynienia ze zwrotem "bara-no hanayome". Pierwsze słowo oznacza w tym wypadku "różaną". Jednak "hanayome" we wszystkich znanych mi przypadkach jest tłumaczone jako "panna młoda" (angielskie bride - zresztą oni mają Rose Bride).

Z jakiego powodu tłumacz zdecydował się na przyjęcie formy "oblubienica" to nie wiem i nie jestem od tego, żeby go tłumaczyć (chociaż przyznaje się do wysłania do wydawnictwa meaila z propozycją wykorzystania tego). Natomiast razem ze znajomą spróbowaliśmy kiedyś zrobić skanslacje i też z tego skorzystaliśmy. Wtedy uznaliśmy, że tytuł tej postaci trzeba skrócić, żeby się łatwiej mieścił w dymku. Drugi powód był taki, że u nas do ślubu staje się z tylko jedną osobą, natomiast Ancy zostaje "zaręczona" z tym kto wygrał ostatni pojedynek. Z kolei "oblubienica" może mieć więcej niż jednego wielbiciela, co lepiej nam pasowało do sytuacji.

Tak po z tym to mam nadzieję, że Waneko trochę rozjaśni strony w ostatnim tomie.
Jest on krótszy od pozostałych i komiks kończy się z tego co pamiętam mniej więcej na 140 stronie (razem z dwoma dodatkowymi rozdziałami) i żeby trochę go dopchać japończycy dodali galerię grafik (czarno-białą, żeby nie było) oraz quiz ze znajomości mangi i w mniejszym stopniu anime. Ale u nas całość wyszła stosunkowo ciemna, co może być zabójcze dla tego pierwszego dodatku.

No i jestem ciekaw jak zostanie powitana zmiana wizerunku Ancy i Uteny w tomie Adolescence :wink: .

Reiha
Adept
Posty: 262
Rejestracja: pt sty 06, 2006 2:17 pm
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Reiha » sob sty 05, 2008 2:11 am

Sheril pisze:To moze przedstaw swoja propozycje nazwy,po polsku,oczywiscie.
tak jak pisałam wyżej - uważam, że żadna z podanych polskich propozycji nie brzmi dobrze. Dlatego nie przedstawiłam propozycji polskiego tytułu. Ani buntowniczka ani rewolucjonistka mi się nie podobają a nie lubię kiedy tłumacz nadinterpretuje pewne rzeczy i dodaje za wiele od siebie tam gdzie nie jest to absolutnie niezbędne. Takie jest moje odczucie, rzecz mojego gustu-absolutnie nie prowokuję tu do polemiki.

Nie bijcie mnie tylko, bo mam jeszcze jedno pytanie - tu w postach kilka osób pisze, że z Anthy w polskiej wersji zrobiono Ancy (mojego tomu jeszcze mi nie przysłano więc dlatego pytam). O ile pamiętam w skanlacjach i angielskich fansubach do serii było Anthy. To skąd Ancy?
Obrazek

Grisznak
Adept
Posty: 295
Rejestracja: śr sty 19, 2005 3:21 pm
Lokalizacja: Włocławek
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Grisznak » sob sty 05, 2008 12:33 pm

Z wymowy. W zapisie i w oryginale mamy coś pomiędzy "Anszi" i "Anti". Amerykanie, którzy jako pierwsi dostali to do rąk, zrobili to, co im bardziej brzmiało w uszach - czyli Anthy. Ancy jest fonetycznie całkiem sensowne.
http://innerworld.pl - The Inner World of Final Fantasy

Krzych Ayanami
Adept
Posty: 452
Rejestracja: czw kwie 24, 2003 5:33 pm
Lokalizacja: Czubkoland czyli Warszawa
Status: Online

Post autor: Krzych Ayanami » ndz sty 06, 2008 10:20 pm

Może też być tak, że zapis Ancy jest prawidłowym tłumaczeniem japońskiej transkrypcji z którą - bądźmy szczerzy - amerykanie czasami mają problemy. Jeśli się nie mylę to początki Uteny w Stanach to okres zbliżony do premiery Battle Angel Ality. Ten tytuł jest ich wymysłem, podobnie jak imię bohaterki. Więc nie byłaby to pierwsza taka sytuacja.

biB
Adept
Posty: 265
Rejestracja: śr lip 26, 2006 2:29 pm
Lokalizacja: Łódź
Status: Offline

Post autor: biB » pn sty 07, 2008 3:50 pm

Na jedynej "oficjalnej" stronie (bo nie wiem na ile to jest prawdziwe, ale mimo wszystko ta strona była na ANN) znalazłem zapis "Ancy".

Jednak zapis "Anthy" jakoś bardziej mi leżał. Nie wiem, może kwestia przyzwyczajenia? Pewnie tak.

ODPOWIEDZ

Wróć do „"Rewolucjonistka Utena"”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość