Nie mam pojęcia czemu ale jakoś ciągnie mnie ku temu. Wreszcie okruszki bez mundurka . .. dojrzalszy romans?
Mam tylko nadzieję, że to nie jakaś kulinarna drama.
Niestety zero głębszego info.
Obrazek z parapetówki, chłopaki ogarniają przygotowania u kolegi:
- Dziewczyny przyjechały!
- Schowajcie połowę alko . . . bo zaraz wytrąbią.
- Przynieście żarcie z kuchni. Będzie szwedzki bufet. Kuchnię zamknąć na klucz ... bo coś zepsują ... albo nabrudzą.
W sumie racja! Kobieta radząca sobie w kuchni . . . no tak, od razu można się zakochać.

Jak to powiedziała Machiru w Aniołku z sąsiedztwa cytując swoją mentorkę panią która ogarniała dom - "jak ktoś ci się spodoba, zdobądź go swoją kuchnią".
Chyba faktycznie to działa.
