Ostatni tom 9

Podforum dla miłośników mangi Saiyuki.
Tereska
Adept
Posty: 213
Rejestracja: pt sie 19, 2005 11:17 am
Lokalizacja: Chorzów
Status: Offline

Post autor: Tereska » wt lip 01, 2008 9:14 pm

Mai-Takeru pisze:tak na stronie, jaki fanservice tam leciał - tylko Hakkai miał zakrytą klatę podczas gry... xD (współczucia dla jego fanek, to było okropne i niesprawiedliwe ;D).
Jako jego fanka oznajmiam, że mi to nie przeszkadzało. Lubi być zapięty pod samą szyję, taki ma styl i to jest fajne (swoją drogą - wstydzi się czy co? ;) )
Ale fanservice jest OK -art za śpiącymi chłopcami jest cudowny :>~~~~
Silvera pisze:Fani Hakkaia mogą się za to nacieszyć jego buzią bez monoklu czy okularów - moim zdaniem bez monoklu wygląda zdecydowanie lepiej.
Ja lubię go w każdej postaci :D. A tak na marginesie to obrazek z Hakkai przy stole na str. 41 jest po prostu śliczny *.*

Kottie
Adept
Posty: 115
Rejestracja: pt lut 22, 2008 5:45 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Kottie » wt lip 01, 2008 9:21 pm

Tereska pisze: Jako jego fanka oznajmiam, że mi to nie przeszkadzało. Lubi być zapięty pod samą szyję, taki ma styl i to jest fajne (swoją drogą - wstydzi się czy co? ;) )
Ale fanservice jest OK -art za śpiącymi chłopcami jest cudowny :>~~~~
On ma bliznę na brzusiu przecież :P i chyba sam nie lubi na nia patrzeć bo mu przypomina o siostrze/kochance/czym tam była i jak życie zakończyła :P

A ja kocham mahjonga w ostatnim tomiku :D Sam pomysł Goku na to żeby ich przywrócić do normalności :)

Tereska
Adept
Posty: 213
Rejestracja: pt sie 19, 2005 11:17 am
Lokalizacja: Chorzów
Status: Offline

Post autor: Tereska » wt lip 01, 2008 9:43 pm

Wiem, że ma bliznę to był żart z tym wstydzeniem się ;)
Próbuję sobie teraz przypomnieć czy Hakkai ma jakiś art w krótkim rękawku...nie pamiętam teraz, może ma)

Silvera
Adept
Posty: 347
Rejestracja: czw maja 31, 2007 5:39 pm
Status: Offline

Post autor: Silvera » wt lip 01, 2008 11:12 pm

A propos 9 tomu, przypomniały mi się 2 sceny, które jakoś bardziej w anime mi się spodobały...
1 - reakcja bohaterów na wieść, że mogli na ostatnie piętro wjechać windą... "Elevator...?"
2 - Sanzo za kółkiem xD To mi się kojarzy też z TYM avatarem xD

Ale końcowy zakład też był cudowny xD O kolczykach na sutkach mógł powiedzieć tylko Gojyo ;)

Kisara
nołlife
Posty: 2858
Rejestracja: sob lut 18, 2006 9:30 pm
Status: Offline

Post autor: Kisara » śr lip 02, 2008 8:47 pm

Jestem po 9 tomie. W sumie, spodziewałam się takiego zakończenia.
Bardzo mnie zdzwiło zachowanie Sanzo... wiem, że to cham niekiedy, ale z początku myślałam, że jest opętany xD
No i teraz mam nadzieję, że wyjdą następne części. Może dla mnie ta manga nie jest wybitna specjalnie, ale jest coś, co powoduje "chyba będę czytać do dalej".
Czekam na Gaidena i Reload ;)

Serafina
Posty: 91
Rejestracja: ndz lut 10, 2008 6:54 pm
Status: Offline

Post autor: Serafina » ndz lip 06, 2008 3:49 pm

Szkoda że to jak narazie koniec. Można mieć tylko nadzieję że Waneko szybko uwinie się z kolejnymi seriami, ja już się doczekać nie mogę, i chyba od nowa przeczytam sobie całą serię.
Obrazekklik Obrazek

Mai-Takeru
Wtajemniczony
Posty: 550
Rejestracja: pn sty 07, 2008 6:23 pm
Status: Offline

Post autor: Mai-Takeru » ndz lip 06, 2008 5:10 pm

Serafina pisze: i chyba od nowa przeczytam sobie całą serię.
He, he, ja na to miałam ochotę już z tydzień po wyjściu ósmego tomiku, ale doszłam do wniosku, że najpierw powinnam jednak poczekać, aż wyjdzie dziewiątka i dopiero po niej zacząć od nowa... Ta seria uzależnia. Mam tylko nadzieję, że mi się pierwszy tom nie rozpadnie, jak go otworzę. >_> Był już w końcu sklejany kropelką...

viki-26
Posty: 98
Rejestracja: ndz lip 29, 2007 2:07 pm
Lokalizacja: Kraków (NH)
Status: Offline

Post autor: viki-26 » czw lip 31, 2008 7:27 pm

Ja nieco opóźniona, ale cóż... wprawdzie już jakiś czas temu przeczytałam ten tom, ale zapomniałam o tym temacie, bo tak cicho było tu ostatnimi czasy, a czytac popsty przerwałam, gdy zobaczyłam, że są spoilery ^^'
Wrażenia oczywiście jak najlepsze, nic się nie zmieniło co do Gojyo i nadal jest moim #1 (jeśli chodzi o Saiyuki) :D Natomiast tego doktorka zawsze nie cierpiałam, a po tym tomie wiem ze miałam rację i mam nadzieję, że nasi bohaterowie rozprawią się z nim jak najszybciej :twisted: Jeżeli chodzi o "Boga", to mi też się go zrobiło żal :(

I jeszcze raz Ci dziękuję Mai za Gojyo :* jest naprawdę kawaii ^^
Mai-Takeru pisze:Był już w końcu sklejany kropelką...
Tobie też się rozleciał? Mam ten sam problem ^^' ale jak wstępowałam do Empików, to często widziałąm porozklejane #1. Była jakaś wada w wydaniu tego tomu :(

Celebriane
Posty: 3
Rejestracja: pt sie 29, 2008 8:22 pm
Status: Offline

Post autor: Celebriane » pt sie 29, 2008 11:18 pm

Ohayo, minna ^^
Jaka podnieta, pierwszy post :twisted:

Choć może troszku po czasie, bo pierwsza seria Saiyuki została oficjalnie zamknięta, a tom dziewiąty dość dawno wydany... Ale co mi tam! Ten temat jest wiecznie młody, so is Minekura-sensei i szafa gra!

To ja chwilkę sobie jeszcze pomarudzę kim ja w ogóle jestem...
Fanem Saiyuki stałam się o wiele wcześniej, niż Waneko wydało mangę. Tak się złożyło, ze Saiyuki to moje pierwsze anime i do tej pory pozostaje ulubionym tytułem (choć przejrzałam w tym czasie na oczy i troszkę mnie wstrząsnęły niektóre odpały z anime, ale dobra. je się wytnie. Cała reszta jest boska. Z Toshihiko Sekim na czele *.* Gdy tylko słyszy się ten głos, od razu ciarki przechodzą...)... Mogłabym sie dużo rozpisywać. gdy "na żywo" zaczynam gadać, trudno, aby mi się usta zamknęły. Nawet jak oglądam/czytam, to non-stop komentuję :D Sama myślałam i myślałam, czy nie napisać by recenzji do Otaku... Ale myślałam, myślałam i Silvera mnie ubiegła. W dodatku, jak już tu jesteśmy...

Silvero, głębokie ukłony w twoją stronę. Twój artykuł to kawał wyjątkowo dobrze wykonanej roboty! Ujęłaś naprawdę niesamowici to, czym jest Saiyuki. Trudno jest znaleźć odpowiednie słowa opisujące naszą krnąbną czwórkę - tobie się to udało.
Porównując do innych recenzji, twoja była długaśna, ale... przyznaję, że jak dla Saiyuki, to jeszcze za krótka, krótka! Dodałabym jeszcze co nieco, ale zdrowy rozsądek i tak pewnie by krzyczał: STOP! Nikt normalny ci tego nie przeczyta!
Jeszcze raz gratuluję :)

Co do mangi wydanej przez Waneko - Niesamowite jest jak można zauważyć gwałtowne zmiany stylu Kazui Minekury. Jak poznałam Saiyuki, widziałam jedynie kreskę Reloadową. Zaskoczeniem był pierwszy tom - przecie to była totalnie kreska shojo! Za każdym tomem było lepiej, lepiej... Powolutku ukazywała się kreska, którą tak dobrze znam - co z tego, że co chwilę po oczach waliły strasznie nieproporcjonalne różne części ciała? Czasem była to talia chudsza od nogi bohatera (najczęstsze u Sanzo!), często długaśna ręka czy szyja i krzywa noga. Co mi tam. I wreszcie... Tom dziewiąty... Upragniony tom, gdzie trzeba wysilić mocno oko, aby ujrzeć jakiekolwiek niedoskonałości. Teraz nadal MInekura pnie sie na wyżyny, ale o tym jeszcze nie gadajmy, sza :P Jak ktoś spojrzy na ostatni Salty Dog, to zrozumie. Naprawdę, kreska Minekury jest przepiękna. Fascynująca. Urzekająca. Intrygująca. Niepokojąca. Kojąca. Milion innych przymiotników. te postacie żyją. Widzisz blask ich oczu, włosy aż wołają o dotyk, mięśnie zdają się poruszać przy każdym ruchu, każdym oddechu...
także fabuła powiedziałabym... Przeszła okres dojrzewania. Coraz mnieja już naiwnych i kanonicznych kawałków: "idziemy, rozwalamy, rozwalamy bossa, idziemy dalej", które owszem, mają urok i nadają smaczku Saiyuki, ale gdy ich za dużo, to zdecydowanie potrafi się obić na zdrowiu - co nam pokazuje czasem mniej, czasem więcej anime... Nie, Reload w dalszych częściach zagłębia się w naszych bohaterów i nie mam na myśli sekcji ich zwłok, a penetrację umysłów. Kazuya niemalże poddaje ich próbom z których nie zawsze wychodzą zwycięsko, ale za to są sobą i takich ich poznajemy!
Jestem szczęśliwą posiadaczką prawie wszystkich Reload, jakie się ukazały. Tak, stoją równo na półeczce :) Mam wspaniałego przyjaciela, który śle mi z Ameryki każdy nowy tom. To właśnie dzięki Saiyuki sie spotkaliśmy w internetowej dziczy, dzięki Saiyuki teraz wymieniamy wspólnie korespondencję i nie tylko, jak widać. Teraz czekam na ostatnio wydany tom 8, który już przeglądnęłam (z czytaniem trudno -.-') po japońsku. I =TUDUDUDM= w nim odkrywamy się tak długo krywany sekret broni Goku, Gojyo oraz mocy Hakkaia! Aż mnie świerzbią paluszki...!

Dobra, dobra, wróćmy do dziewiątego tomu. Fabuła nie była nowością, więc nie będę miała przyjemności komentowania jej "na gorąco" (ta, gorąco byłoby jakiś miesiąc temu, moze więcej o.O)... Za to tłumaczenie... Wiecie co, tym, jako stara wyjadaczka, byłam delikatnie mówiąc... Rozczarowana. Teksty mi nie odpowiadają, ciężko jest wyczuć moment, a "odzywki" bohaterów są jakieś... poplątane i całkowicie nienaturalne. Szczególnie poplątane zdaje się być "To Hold Nothing" przetłumaczone jako "Wszystko jest niczym". Wcześniej, przy Hakkaiu ono także się pojawiło, tylko ze wtedy przybrało postać "Żyj dla samego siebie", a jestem pewna, że było to jedno i to samo... Cóż, jak mój ojciec często powtarza, "Tłumaczenie może być jak kobieta - albo piękne, albo wierne". Co do kobiet to niezbyt mi pasuje, ale cicho. Ważny jest główny sens. Aby dobrze tłumaczyć nie należy wiernie przetłumaczyć słowa. Trzeba poczuć atmosferę panującą w opowieści, wyczuć indywidualny charakter każdej postaci. A tego w przypadku polskiej wersji Saiyuki mi brakuje... No i "WYSZARP", gdy Kamisama... Ten, no, Bóg odpycha Gojyo rulez.
Był też tomik, gdzie na większości stron znajdowało się "Kur*a", "Kur*..." i tym podobne. Ja rozumiem, ze Sanzo-tachi to nie są aniołki, ale istnieją różne przekleństwa, a używając ciągle tego "zawodowego":
1) wprowadza się niezłą monotonię wypowiedzi
2) Samo to słowo traci na znaczeniu. Moim zdaniem jest to mocne przekleństwo, zaarezerwowane to najwyższych... uniesień emocjonalnych. Gdy je używasz jak rozdepczesz robaka to potem, jak cie zabijają traci ono na sile. Łapiecie, o co mi biega? :)
Tak samo te wszystkie "Tsk" Sanzo pozamieniane na "Kur*..." Jakoś mi się zdawało, że ma to nieco inne znaczenie...
Przez to tłumaczenie do tomu dziewiątego wdarł się POWAŻNY błąd i myślę, że ktoś powinien Waneko o tym zawiadomić. Otóż na stronie *zerka* 111 pojawia sie tekst Sanzo "Ty jesteś Ukoku". BŁĄD, moi drodzy. Kamisama... Tfu, Bóg to żaden Ukoku! E-e! To nie było żadne "jego imię" tylko imię jego mistrza! Ten czarnuch, Nii to Ukoku Sanzo. Możliwe, ze przyjał imię Sanzo, ale nie mam mowy o Ukoku. Ta część jest inna dla każdego Sanzo, np. jest Genjo Sanzo, jego mistrz zaś był Koumyou Sanzo... Brak podobieństwa. I z tym mogą właściwie być problemy. Duże. Bo samo imię Ukoku to, jak dobrze mi ię zdaje, odgrywa dużą rolę w Reload... Ale sza! Bo to już spoiler będzie :P

A'propo jeszcze znamienia Kamisamy... Boga, kurdę! Przepraszam, nie mogę się przestawić na polską wersję ^^' Podejrzewacie jakieś przygody, tajemnice... Nie. To jest zwykły 'birthmark', po polsku znamię czy tam piętno przyrodzone... Takie wiadomości pochodzą z Saiyuki Trivia. Nawet mogę zaryzykować, ze jest to Nevus flammeus - takie np. jak ma Gorbaczow na głowie, jak ktoś chce porównać ^^ Zainteresowanych tym tematem zaprawszam na angielską Wikipedię. Natomiast powód, czemu młody Kamisama miał zakryte oko był prosty - wstydził sie tego, był przez to uznawany za gorszego, chciał to ukryć. Jest zaznaczone, że takie znamię może się odbić na emocjonalnej i socjalnej naturze człowieka... W przypadku Kamisamy wyszło - on rozpaczliwie szukał ukojenia, znalazł w Ukoku i dlatego był mu tak bezgranicznie oddany. Był dla niego naprawdę Bogiem, który pokazał mu szczęście, poczucie bezpieczeństwa i... zabawę, której nigdy nie miał dość. Ale pozornie - okazuje się, że nawet Kamisama był dla Ukoku tylko eksperymentem, zabaweczką...

Dodatkowo pewnie wszyscy zwróciliście uwagę na wzmiankę o musicalu Saiyuki pojawiającą się w artykule Silvery... Osobiście śledzę każdy kroczek tego przedsięwzięcia - na stronie można znaleźć mnóstwo nowinek, ale głównie zdjeciowych, bo strona po japońsku ,a ja o moim japońskim to wspominałam... -.-'
Tu macie Sanzo-ikkou już gotowych No cóz, nie jest najgorzej, ale bosko też raczej nie jest, jezeli bysmy o cosplayu mówili Stroje Bleacha podobały mi się owiele bardziej, były takie... naturalne, te są wyjątkowo sceniczne... W dodaku Hakkai zawala w skórzanym wdzianku! o.O nasz Hakkai w skórze? Ja rozumiem i wiwatuję skórzane gacie Gojyo, ale Hakkai...?
Tu mamy resztę. Nie jest źle, nie jest źle, oprócz tego, ze Kanzeon nie mogę jako faceta przetrawić (tak! facet w kiecce! Kiedy ja zawsze mimo jej wiszącego czegoś bardziej za babę uważałam...! :twisted: ) i w dodatku wygląda na trochę tak... niedzisiejszą. Ubzdryngoloną, delikatnie mówiąc :P
Resztę możecie ujrzeć w zakładce CAST. Jakie wrażenia? Ja nie mogę się doczekać aż ktoś tak miłosierny da na internet albo od razu na YouTube... Ciekawią mnie głosy, aranżanca. Dla mnie najlepsi jak na razie są... Gojyo, Jiro i Shuei :D Ale to może dlatego, że dla np. Sanzo naturalnie stawiam wyższe wymagania... xD

O! I a'porpo prac - Troszkę sie robiło :) Właściwie najchętniej Sanzo-tachi rysuję... Tylko, ze jestem za leniwa (zabiegana xD), żeby cos powstawiać... :P Właściwie jedno z nowszych to takie małe urasai (strona 1, link do 2 jest w komentarzu), ale to i tak jest z końca zeszłego roku... Moze jak coś innego wstawię to dam znać... Bo robiłam już i figurkę Sanzo, i pluszowego Hakkai... Cóż, zabijcie.
A macie jeszcze kilka swoich prac oprócz tego, co w tomie widziałam? :]

P.S. Co się, do diaska dzieje z profilem? Ja chcem mojego avatara, a tu nico!

Freequ
Posty: 79
Rejestracja: czw sie 14, 2008 1:58 pm
Status: Offline

Post autor: Freequ » sob sie 30, 2008 12:13 pm

Celebriane, ale się rozpisałaś xD Całego tekstu nie przeczytałem, ale chyba był dłuższy, niż recenzja w Otaku #11. ^_^
Powiem tylko jedno - jej kreska to sztuka.

Silvera
Adept
Posty: 347
Rejestracja: czw maja 31, 2007 5:39 pm
Status: Offline

Post autor: Silvera » sob sie 30, 2008 12:54 pm

Celebriane, przeczytałam caaaały Twój post i aż nie wiem od czego zacząć :D Właśnie takie długaśne posty lubię czytać, zwłaszcza o Saiyuki...
Więc najpierw tak:
To ja chwilkę sobie jeszcze pomarudzę kim ja w ogóle jestem...
Fanem Saiyuki stałam się o wiele wcześniej, niż Waneko wydało mangę. Tak się złożyło, ze Saiyuki to moje pierwsze anime i do tej pory pozostaje ulubionym tytułem (choć przejrzałam w tym czasie na oczy i troszkę mnie wstrząsnęły niektóre odpały z anime, ale dobra. je się wytnie. Cała reszta jest boska. Z Toshihiko Sekim na czele *.* Gdy tylko słyszy się ten głos, od razu ciarki przechodzą...)...
Uwierz lub nie, ale też zaczynałam od anime. Na jakimś angielskim forum, gdzie można było ściągać anime, powstał fanklub Sanzo, a ja chciałam koniecznie gościa poznać i pościągałam całą pierwszą serię (do tego w wersji z możliwością zmiany dubbingu - angielski jest fuj! - i softsubami) i... Wpierw zonk pierwszy: jaki ten Sanzo brzydki! D: Co one w nim widzą? Drugi zonk - moje bóstwo seiyuu, czyli Akira Ishida jako Hakkai. Mrrr, już lubię tę serię xD I trzeci zonk... Nagle mnie coś olśniło, wzięłam któryś tomik "Yami no Matsuei" a tam "polecamy również inne tytuły WANEKO: "Saiyuki" Kazuya Minekura (...) Po prostu pobiegłam do Komikslandii i od razu zaopatrzyłam się w 6 tomików xD
Silvero, głębokie ukłony w twoją stronę. Twój artykuł to kawał wyjątkowo dobrze wykonanej roboty! Ujęłaś naprawdę niesamowici to, czym jest Saiyuki. Trudno jest znaleźć odpowiednie słowa opisujące naszą krnąbną czwórkę - tobie się to udało.
Porównując do innych recenzji, twoja była długaśna, ale... przyznaję, że jak dla Saiyuki, to jeszcze za krótka, krótka! Dodałabym jeszcze co nieco, ale zdrowy rozsądek i tak pewnie by krzyczał: STOP! Nikt normalny ci tego nie przeczyta!
Jeszcze raz gratuluję :)
Dziękuję bardzo :* Pisanie tej recki to była dla mnie sama przyjemność ^^ Szczerze mówiąc, to mogłabym napisać więcej, DUŻO więcej, ale... Czasem czytelnik wysiada po 5 stronach, a co by zrobił widząc 10? Więc musiałam się ograniczyć do niezbędnego minimum. A też nad tym boleję, bo chętnie bym opisała dłużej np serie anime. Poza tym pech chciał, że po zakończeniu recki przeczytałam na pewnym LJ o piątym Salty Dogu (którego skany już mam, teraz czekam aż ktoś wystawi na allegro :P). Te artbooki są po prostu piękne i choćbym miała przez to zbankrutować, to chcę mieć je wszystkie x]
Jak ktoś spojrzy na ostatni Salty Dog, to zrozumie. Naprawdę, kreska Minekury jest przepiękna. Fascynująca. Urzekająca. Intrygująca. Niepokojąca. Kojąca. Milion innych przymiotników. te postacie żyją. Widzisz blask ich oczu, włosy aż wołają o dotyk, mięśnie zdają się poruszać przy każdym ruchu, każdym oddechu...
No właśnie. Powiem, że nowy styl Minekury BARDZO mi się podoba i ona zawsze coś wymyśli niesamowitego. Najbardziej szokujący obrazek z Salty Dog V to chyba ten z Hakkaiem i jego demoniczną wersją. W zamyśle to były dwa różne obrazki, a tutaj połączone w jeden, do tego w sposób... Dwuznaczny, bym powiedziała, ale za to kocham tę kobietę :mrgreen: Do jednej rzeczy tylko nie mogę przywyknąć - postacie są aż nadto anorektyczne. Czasami to wygląda ładnie, ale czasem aż nasuwa się skojarzenie z Oświęcimiem (zwłaszcza jeden taki obrazek z Wild Adapter - mimo "kaloryferka" u Tokito i Kuboty, to aż przykro patrzeć na te wystające żebra). Nie mniej, można się przyzwyczaić i do tego, bo zwykle zwracam uwagę na różne pozy bohaterów i ich ciuchy, aniżeli ciało (chociaż na takiego Gojyo zawsze mogę popatrzeć - tak, jam fangirl Gojyo i już pół świata o tym wie xD)
także fabuła powiedziałabym... Przeszła okres dojrzewania.
Racja. Bohaterowie również, najlepiej to widać w przypadku Goku w ostatnio ukazanym tomie Reload.
Jestem szczęśliwą posiadaczką prawie wszystkich Reload, jakie się ukazały. Tak, stoją równo na półeczce :)
Witaj w klubie! :D Bardzo podoba mi się wydanie Tokyopopu. Tyle że ja mam już 8 tomików, czekam teraz aż Minekura spłodzi tyle rozdziałów aż się zrobi tomik 9 i wtedy poczekam na angielską wersję...
Za to tłumaczenie...
Właśnie, trochę ciężka sprawa. Z jednej strony - ogromne podziękowania, że Waneko wydało ten tytuł. Mimo literówek i innej transkrypcji imion i nazw niż te, które się przyjęły, to raczej miło się czytało. Niektóre teksty brzmiały lepiej niż w oryginale, inne mniej, jako że czasem zdarzały się pewne dziwolągi. Fakt, "Kur**" to nie jest jedyne przekleństwo, czasem chciałam poprawić że bardziej w danym miejscu pasowało "cholera". Jedyny sztywny dialog jaki wyłapałam to bodaj w 7 tomie kiedy Sanzo kłócił się z Gojyo nazywając go "ty zafajdany ośle". Lol, nikt tak nie mówi, nawet Sanzo ^^' A tych tekstów przy rozdziałach, to miałam zastrzeżenia tylko przy "Na Boga, wolałbym byście zgwałcili mnie, a nie ją", choć angielska wersja (nie wiem czy oficjalna, bo tu dysponuję tylko skanami) brzmiąca "God, please, infringe me" brzmi jakoś tak... mniej grzecznie i lepiej. Ale to tylko moje zdanie ;)
"Ty jesteś Ukoku"
Serio tak zostało powiedziane?! :shock: <też sprawdza> Faktycznie O.o Nawet nie zauważyłam, a to rzeczywiście poważny błąd. Sanzo w tym miejscu mówił o jego mistrzu i sam Kamisama (też wolę to imię niż Bóg :P) spytał "skąd znasz to imię?". Przecież nasz Bożek do samego końca został anonimowy...
To jest zwykły 'birthmark', po polsku znamię czy tam piętno przyrodzone... Takie wiadomości pochodzą z Saiyuki Trivia. Nawet mogę zaryzykować, ze jest to Nevus flammeus - takie np. jak ma Gorbaczow na głowie, jak ktoś chce porównać ^^ Zainteresowanych tym tematem zaprawszam na angielską Wikipedię. Natomiast powód, czemu młody Kamisama miał zakryte oko był prosty - wstydził sie tego, był przez to uznawany za gorszego, chciał to ukryć. Jest zaznaczone, że takie znamię może się odbić na emocjonalnej i socjalnej naturze człowieka... W przypadku Kamisamy wyszło - on rozpaczliwie szukał ukojenia, znalazł w Ukoku i dlatego był mu tak bezgranicznie oddany.
No proszę... Dzięki za wyjaśnienie ^^ Wchodzę na różne LJ i strony poświęcone mangom Minekury, ale informacji o tym nie znalazłam...
Dodatkowo pewnie wszyscy zwróciliście uwagę na wzmiankę o musicalu Saiyuki
Oj, ja śledzę i nie mogę się doczekać aż to wyjdzie xD A to już wkrótce! Moimi faworytami są Gojyo (a jak! xD), Kougaiji, Dokugakuji (jak żywy!), Nii Jianyi (mrrr xD) i... Kanzeon! Gość mnie rozwalił xD Na jednym lj wszyscy komentowali tylko jego w sposób następujący: "OMFG Kanzeon" xD
O! I a'porpo prac - Troszkę sie robiło :) Właściwie najchętniej Sanzo-tachi rysuję... Tylko, ze jestem za leniwa (zabiegana xD), żeby cos powstawiać... :P Właściwie jedno z nowszych to takie małe urasai (strona 1, link do 2 jest w komentarzu), ale to i tak jest z końca zeszłego roku... Moze jak coś innego wstawię to dam znać... Bo robiłam już i figurkę Sanzo, i pluszowego Hakkai... Cóż, zabijcie.
Fajne! :D Ja nie mam, niestety, żadnego talentu. Ale... Hmm... Może chciałabyś stworzyć jakieś doujinshi z Saiyuki? :twisted: Ja jestem na tak, redakcja Otaku jest na tak, wystarczy tylko znaleźć rysownika i doujin mógłby u nas się pojawić ^^
P.S. Co się, do diaska dzieje z profilem? Ja chcem mojego avatara, a tu nico!
Jest przyklejony temat jak sobie radzić z tym problemem ;) O, tutaj

Uch, no to ja też się rozwaliłam ;)

Celebriane
Posty: 3
Rejestracja: pt sie 29, 2008 8:22 pm
Status: Offline

Post autor: Celebriane » czw wrz 18, 2008 7:19 pm

No, wreszcie się zabrałam za napisanie tego posta. Zawsze jak pisałam ktos mi musiał internet zabierać... Ale niee, teraz ja jestem Panią Sieci :twisted: *evul laugh*

Freequ Mam taki nawyk, a raczej tak się przedstawiam :] O Saiyuki mogę i dzień, i noc gadać. Przerwę na kawę jedynie poproszę! A co do kreski to się jak najbardziej zgadzam...

Silvero...
Silvera pisze: Uwierz lub nie, ale też zaczynałam od anime. Na jakimś angielskim forum, gdzie można było ściągać anime, powstał fanklub Sanzo, a ja chciałam koniecznie gościa poznać i pościągałam całą pierwszą serię (do tego w wersji z możliwością zmiany dubbingu - angielski jest fuj! - i softsubami) i... Wpierw zonk pierwszy: jaki ten Sanzo brzydki! D: Co one w nim widzą? Drugi zonk - moje bóstwo seiyuu, czyli Akira Ishida jako Hakkai. Mrrr, już lubię tę serię xD I trzeci zonk... Nagle mnie coś olśniło, wzięłam któryś tomik "Yami no Matsuei" a tam "polecamy również inne tytuły WANEKO: "Saiyuki" Kazuya Minekura (...) Po prostu pobiegłam do Komikslandii i od razu zaopatrzyłam się w 6 tomików xD
Sanzo brzydki. Zabić za bluźnierstwo :twisted:
Nie, nie, właściwie to dla mnie dobrze - mniej zbzikowanych i ze spaczonym gustem rywalek tym więcej szans...
Just kidding :lol: I tak kiepski byłby ze mnie fangirl. Poszostanę jak najbardziej NIE fangirlową, acz zapatrzoną w swoją ulubioną postać (pod względem i wyglądu... i charakteru... o.O)... no dobra, teraz czym mam pozostać? Przymiotniki są, a rzeczownik? Maniaczką...? Właściwie pasuje...

No dobra, mnie tak ścięło, że najbardziej mi pasuje Sanzo, sama nie wiem dokładnie czemu. Coś mnie ciągnie do takiego podejścia do życia i... Ok, ok, nie bredzić mi tu. Na samym początku ulubieńcem był Goku, bo było stwierdzenie - oho, on jest najmłodszy, to najbardziej mi pasuje. Potem jednak wyszła na jaw jego, nazwijmy rzeczy po imieniu, małpia natura i mnie MOCNO odrzuciło, mimo że jest uroczy ;D . Przeszłam fazę Hakkaia, ale on zbtnio mi przypomina mnie, lubię go, bardzo, bardzo, ale to nie to. To nie było to uczucie, którym darzy się swój "numer One :D". Kou przesadza z tym swoim roztrząsaniem czy to dobre czy złe. Gojyo...? Jest boski, ale t też nie to. A w ogóle to taki zupełnie nie mój typ... Kamisama zbyt infantylny... Ukuku dopiero co niedawno pozałam, jest niesamowity, ma styl i aż dreszcze przechodzą jak wkracza do akcji, ale... Jakoś się z nim nie zgadzam co do większości rzeczy. Pas...
Ale za to Sanzo - bingo :D No dobrze, przyznaję, też mi się wydawał na samym początku najbardziej pokręcony i niemożliwy do wytrzymania (w dodatku blondyn xD - ach, te pierwsze wrażenia wizualne...), ale im bliżej go "poznawałam", tym bardziej mnie do niego ciągnęło. Normalnie przyczepić mu plasterek antynikotynowy i facet jak się patrzy :) [przepraszam wszystkich palących! Tak, w tym przypadku jestem strrrasznie nietolerancyjna, ale nienawidzę papierosów, a szczególnie dymu! ><]

Też się zaopatrzasz w Komikslandii? :lol: Ja swój pierwszy tomik wypatrzyłam w wakacje... dwa lata temu? Kiedy dopiero co wyszedł drugi tomik. Było to w Szczecińskim Empiku. (pamiętam, a jakże!) Najpierw dowiedziałam się na stronie, że w Polsce owszem, wydają ową mangęm a potem z walącym sercem weszłam do Empiku i... zobaczyłam, jak na wprost ode mnie spoziera z okładki Gojyo... Po dorwaniu mangi w swoje łapki czytałam, czytałam, czytałam (akurat na wyjeździe była za granicę) - od tekturki do tekturki. Mogłaby normalnie wybieleć :D
Dziękuję bardzo :* Pisanie tej recki to była dla mnie sama przyjemność ^^ Szczerze mówiąc, to mogłabym napisać więcej, DUŻO więcej, ale... Czasem czytelnik wysiada po 5 stronach, a co by zrobił widząc 10? Więc musiałam się ograniczyć do niezbędnego minimum. A też nad tym boleję, bo chętnie bym opisała dłużej np serie anime. Poza tym pech chciał, że po zakończeniu recki przeczytałam na pewnym LJ o piątym Salty Dogu (którego skany już mam, teraz czekam aż ktoś wystawi na allegro :P). Te artbooki są po prostu piękne i choćbym miała przez to zbankrutować, to chcę mieć je wszystkie x]
Najlepiej, że ujęłaś dokładnie to, co trzeba ;) Nadrobimy braki w rozpisywaniu, tu na forum albo w emailach :P
Uch, też bym chciała je mieć... Ale jak narazie nie jest mi dane, bym musiała chyba zrezygnować z zajęć czy cuś... T.T
No właśnie. Powiem, że nowy styl Minekury BARDZO mi się podoba i ona zawsze coś wymyśli niesamowitego. Najbardziej szokujący obrazek z Salty Dog V to chyba ten z Hakkaiem i jego demoniczną wersją. W zamyśle to były dwa różne obrazki, a tutaj połączone w jeden, do tego w sposób... Dwuznaczny, bym powiedziała, ale za to kocham tę kobietę :mrgreen: Do jednej rzeczy tylko nie mogę przywyknąć - postacie są aż nadto anorektyczne. Czasami to wygląda ładnie, ale czasem aż nasuwa się skojarzenie z Oświęcimiem (zwłaszcza jeden taki obrazek z Wild Adapter - mimo "kaloryferka" u Tokito i Kuboty, to aż przykro patrzeć na te wystające żebra). Nie mniej, można się przyzwyczaić i do tego, bo zwykle zwracam uwagę na różne pozy bohaterów i ich ciuchy, aniżeli ciało (chociaż na takiego Gojyo zawsze mogę popatrzeć - tak, jam fangirl Gojyo i już pół świata o tym wie xD)
Dobrze, że Kazuya wyzbyła się chociaż manii zwisających do brzucha piersi :D Co jak co, rozumiem, że ona preferuje realistyczny styl, ale sami przyznajcie - zdecydowana większość kobiet w młodym wieku NIE ma takich piersi. Nie mówię o rozmiarze, kóry czasem też szwankuje, ale w sumie nie jest źle...
Co do anorektyczności - najbardziej przerażający moment w rysownictwie KM jest... pomyślmy... 5-6 tom pierwszej serii. Na początku miała ciałka chude i powykręcane dziwnie, ale raczej proporcjonalne (nie licząc super długaśnych rąk, szyj itp.). Natomiast w tomach 5-6 pani KM uchwyciła inny styl, początki Reloada i zaczęła z nim się bawić... Tracąc proporcję... Najbardziej bolą rysunki Sanzo, jego "talia" i nadgarstki (patrzcie strony 136-141. Przerażające o.O) Ale w Reloadzie nadeszła proporcja, a ostatnimi czasy, w najpóźniejszych tomach nawet twarze takie pełniejsze są i ukazują się... MIĘŚNIE. Panie i panowie, może nadejdzie czas, kiedy ujrzymy tłuszczyk? :twisted:
Racja. Bohaterowie również, najlepiej to widać w przypadku Goku w ostatnio ukazanym tomie Reload.
Czy mówisz o całuśnym epizodzie? :D Żart. Wiem, o co cho. Piękne jest zestawienie jak Goku główkuje uzywając jednak slangowych sformułowań (w angielskim wydaniu) :D Natomiast rozmowa Hakkaia i Gojyo oraz pogawędka Goku z Sanzo w tomie szóstym
- perełki. Po prostu perełki. I, oczywiście ,z dawniejszych czasów - episod z Yakumo, obecny nawet z anime. To jest zdecydowanie mój ulubiony moment.
Witaj w klubie! :D Bardzo podoba mi się wydanie Tokyopopu. Tyle że ja mam już 8 tomików, czekam teraz aż Minekura spłodzi tyle rozdziałów aż się zrobi tomik 9 i wtedy poczekam na angielską wersję...
Yay! Jeżeli nie będziesz miała mnie dość, to chętnie bym sobie czasem powyżywała na tematy związane z Saiyuki. Jak rozmawiam z innymi to albo trudno jest przekonać ich do tej serii, albo panicznie boją się spojlerów... -.-' Na 9 tom sobie poczekamy jeszcze, bo sam 8 był ruski rok (no, prawie...) wydawany w Ameryce... Ja już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła obwąchać i obmacać (bo treść już znam... A mangi Tokyopopu mają zarąbisty zapach :D) mój tomik 8 ;) W tej chwili bardzo, bardzo, bardzo interesowałby mnie... Gaiden. Dlatego też mocno mu kibicuję, aby to n został wydany przez Waneko. Tam wciąż kryją się tajemnice...
Fakt, "Kur**" to nie jest jedyne przekleństwo, czasem chciałam poprawić że bardziej w danym miejscu pasowało "cholera". Jedyny sztywny dialog jaki wyłapałam to bodaj w 7 tomie kiedy Sanzo kłócił się z Gojyo nazywając go "ty zafajdany ośle". Lol, nikt tak nie mówi, nawet Sanzo ^^' A tych tekstów przy rozdziałach, to miałam zastrzeżenia tylko przy "Na Boga, wolałbym byście zgwałcili mnie, a nie ją", choć angielska wersja (nie wiem czy oficjalna, bo tu dysponuję tylko skanami) brzmiąca "God, please, infringe me" brzmi jakoś tak... mniej grzecznie i lepiej. Ale to tylko moje zdanie ;)
Kłótnie dla mnie są w większości sztywne. Ja nie mówię, że jest źle, mówię, że dobrze, że jest wydane, ale mogłoby być lepiej z tłumaczeniem. A co do przypisów przy obrazkach, zgadzam się, czasem jest lepiej (np. seria chłopaków w czarnych koszulach: "Niech twoje oczy zaprowadzą mnie do nieba tyle razy, ile tylko zapragniesz..." lub "Przechylajmy miłość, życie i smierć lubieżnymi ustami" zatrzymują wzrok na jakiś czas... Tak samo był obrazek ze skaczącym Goku "Żyję, żyję, żyję!" - bardzo go polubiłam ŁĄCZNIE z polskim przypisem) ,czasem gorzej, tylko, że jak jest gorzej, to jest naprawdę źle. Ten przykład co podałaś - polska wersja nie tylko jest "gorsza" ,ale traci całą swoją dwuznaczność i nawiązanie do uczuć, stosunku Gonou do Boga, świata... Cóż...
W każdym razie, rzeczywiście, ja jestem tylko narzekaczką, a Wanko bardzo dizekujemy za ciężką pracę tłumaczenia. Otsukaresama! *ukłon w pół*
Serio tak zostało powiedziane?! :shock: <też sprawdza> Faktycznie O.o Nawet nie zauważyłam, a to rzeczywiście poważny błąd. Sanzo w tym miejscu mówił o jego mistrzu i sam Kamisama (też wolę to imię niż Bóg :P) spytał "skąd znasz to imię?". Przecież nasz Bożek do samego końca został anonimowy...
I tu jest pies (bo nie smok i tym bardziej nie biały) pogrzebany [musiałam cos dopowiedzieć! :twisted: ]
Hmm... Może chciałabyś stworzyć jakieś doujinshi z Saiyuki? :twisted: Ja jestem na tak, redakcja Otaku jest na tak, wystarczy tylko znaleźć rysownika i doujin mógłby u nas się pojawić ^^
Można by było pomyśleć, jedynie ja bym prosiła bardzo o wsparcie fanów jeżeli chodzi o treść. Tzn. pomysły... I kiedy byśmy to usytuowali? Mówię o akcji Saiyuki...

Ach! I szachnęłam się, aby się wam pochwalić moim innym wyrobem Saiyuki: Ta-tadaaaaa!

Przedstawiam wszem i wobec kieszonkową wersję Youkai Hakkai :D
http://img152.imageshack.us/my.php?imag ... 462dk9.jpg

http://img55.imageshack.us/my.php?image=p1090466ja3.jpg

Tu spoziera trochę z boku...
http://img55.imageshack.us/my.php?image=p1090468vl2.jpg

A tu w "kapuście" :D A dokładniej rozchodniku z mojego ogródka ;)
http://img152.imageshack.us/my.php?imag ... 478xc8.jpg

Tu porównanie z jego duuużą, o wiele przystojniejszą i czarno-białą, papierową wersją :P
http://img229.imageshack.us/my.php?imag ... 498pv6.jpg

Tutaj z drewnianym portrecikiem, też namalowanym przeze mnie :P Pozował zanim zdjął nakładki na uszka :D
http://img73.imageshack.us/my.php?image=p1090504vx3.jpg

A tu Hakuryu'owe czy tam Jeepowe pudełeczko :D
http://img137.imageshack.us/my.php?imag ... 540uq1.jpg
Jest przyklejony temat jak sobie radzić z tym problemem ;)
Arigatou! Ja taka jakaś nieobecna jestem :D

Pozdrawiam!
Free of everything.
You are bound by nothing.
Live your life just as it is...

Lisa
Adept
Posty: 161
Rejestracja: pn maja 29, 2006 3:55 pm
Status: Offline

Post autor: Lisa » czw wrz 25, 2008 5:40 pm

Tomik mi się podoba, zakończenie nie wygląda jak na 'prawdziwe' zkaończenie mangi ;) Teraz czekam, aż kochane Waneko wyda kontynuajce :mrgreen:

Hisui
Posty: 45
Rejestracja: ndz sty 11, 2009 8:16 pm
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Hisui » pn lut 16, 2009 3:57 pm

Ogólnie 9 tom był fajny.
Tak na marginesie dodam, że to był mój pierwszy tom Saiyuki, od którego zaczęła się moja "przygoda" z tą mangą :D
Ale Sanzo za kółkeim był najlepszy xD
Szczęście to nie tylko to, co daje nam los, ale i to, czego nie zabiera.
Władysław Grzeszczyk

Tereska
Adept
Posty: 213
Rejestracja: pt sie 19, 2005 11:17 am
Lokalizacja: Chorzów
Status: Offline

Post autor: Tereska » pn lut 16, 2009 4:42 pm

Ty to czytasz od końca?
Aaaa, profanacja! ;)

Adelaide
Posty: 73
Rejestracja: ndz lut 08, 2009 12:03 am
Lokalizacja: Bełchatów
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Adelaide » pn lut 16, 2009 5:39 pm

Tereska pisze:Ty to czytasz od końca?
Aaaa, profanacja! ;)
*ostentacyjnie kiwa głową* Racja~!
Przecież najfajniej się czyta od pierwszego...

Hisui
Posty: 45
Rejestracja: ndz sty 11, 2009 8:16 pm
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Hisui » pn lut 16, 2009 8:17 pm

Tak mi wyszło xD Nie wiedziałam, ile ma być tych tomów, a 9 wydawała mi się najfajniejsza to kupiłam. Później w domu takie "acha" bo to ostatni tom się okazał xD
Ale nie myślcie sobie że czytam od końca. Później już w noramalniejszej kolejności kupowałam :roll:
Szczęście to nie tylko to, co daje nam los, ale i to, czego nie zabiera.
Władysław Grzeszczyk

ODPOWIEDZ

Wróć do „"Saiyuki"”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość