Tlumaczenie w GTO

Nazywa się Eikichi Onizuka. Szczególne uzdolnienia: 2 dan w karate, hobby: oglądanie pornosów, zawód: nauczyciel. Chcesz wiedzieć więcej ? Zajrzyj na podforum poświęcone GTO
DarkSister
Posty: 45
Rejestracja: pn cze 25, 2007 5:38 pm
Lokalizacja: Wałbrzych
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: DarkSister » pt lis 30, 2007 3:34 pm

Sorry, że się wtrącam, ale w EMPIKU?? To ile Ty tego przeczytałeś?? Chyba, że miałeś baaaaaaardzo dużo czasu, ale jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić.

Ray
Weteran
Posty: 1399
Rejestracja: sob sty 28, 2006 6:27 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Ray » pt lis 30, 2007 3:58 pm

Jak dla mnie, przetłumaczenie "na Giertych" itp. to najlepsze co można spotkać w tłumacznu GTO. Pomyśl chwile... Osoba pierwszy raz sięgająca po mange i widzi kompletnie nieznane nazwiska. Nic jej to nie mówi, nie czuje klimatu, a cały nastrój zostaje zburzony. Dzięki temu możemy po niekąt zrozumieć opcje bohaterów. Doczepiłbym się, jakby jakieś znane nazwisko nie pasowało. Akurat był taki moment z Edytą na samochodzie. Zabieg, który lubie, ale napewno lepiej by było powiedzieć o kimś innym ( nawet z Japoni, ale o kimś znanym w Polsce). Druga sprawa... Slang jest w miare dobry. Sam pamiętam, któryś tam już tom temu były aktualne ( akuratnie wtedy aktualne) słowa ze slangu. Czasami faktycznie, niektóre rzeczy nie pasują... Ale 95%? Bez przesady. Każdy ma swoje zdanie, ale jak do tej pory to jesteś chyba jedynym, który jedzie wszystko w tym tłumaczeniu. Ciekawi mnie jak byś ty to przetłumaczył.

PS. I jeszcze tekst " podejde do tego luźno i gładko". A jak ma podejść? Sam byłem w grupie skanlacyjnej jednej z popularnych mang. I wyobraź sobie, że jeżeli miałbym tłumaczyć słowo w słowo, to nikt by tego nie zrozumiał. Czasami trzeba trochę podejść na luzie. Wtedy efekt jest bynajmniej zadowalający.

Feniks
Posty: 11
Rejestracja: czw lis 29, 2007 9:04 pm
Status: Offline

Post autor: Feniks » pt lis 30, 2007 6:21 pm

Otwieram mangę patrze a tam akcja dziejąca się w Japonii, budynki i sceneria całkowicie inna niż na co dzień. Całkowicie inne ubiory, zwyczaje i sposób nauczania (do pewnego stopnia). Mamy sytułącję gdzie bohaterowie rozmawiają o ministrze edukacji i nagle okazuje się że jest nim Giertych (Porażka). Pomijaj fakt że już jest inny minister edukacji, Giertych to burak a sytułacja wcale taka śmieszna niebyła. I nagle zostaje wyrwany z świata mangi do naszej rzeczywistości. Przykro mi, ale uważam to za porażkę tłumaczenia.

Poza tym według mnie nie do tłumacza należy ocena czy coś jest dobre czy nie. Zadaniem tłumacza jest jak najwierniej, z zachowaniem oczywiście sensu i poprawnej wypowiedzi w języku polskim przetłumaczyć jakieś dzieło. A do czytelnika ocena czy to mu się podoba czy nie. Bo jak kupujesz mangę GTO to checesz przeczytać dialogi autora a nie tłumacza.

Co do slangu to chodzi mi oto że oni wszyscy (takie może mam tylko wrażenie) wypowiadają się tak samo. Jakby nie mieli własnego ja, to nie jest problem jeśli mowa jest normalna, ale jak się zaczyna używać zdrobnień i przeróżnych frazesów czy innych wymysłów to zaczyna. Szczególnie jak mówi to 14 latek a potem 22 latek i wszyscy bohaterowie pokolei. Pamiętam taką sytułację jak w tv spytali się breakdecowca lub skejtera czy wie co znaczy "zmiażdżyć system", powiedzonko w świecie komputerów. To odpowiedział że niema pojęcia.

A co do tego "luźno i gładko" chodzi mi oto żeby nie tłumaczyć według mojego widzi misie. Żeby nie podchodzić do sprawy błacho i np. podkręcać dialogi lub je slangować kiedy takie nie są. Tu sobie uproszczę tam sobie zmienię zdanie zachowując sens itd. Nie traktuj tego tak dosłownie.

W sumie to ja jestem w stanie przeżyć i wygładzanie i slang. To jeszcze nie takie straszne bo autor się starał ale jak zobaczyłem Giertycha to się naprawdę załamałem :( Zaczołem się zastanawiać czy wogule to tłumaczenie jest poprawne.

To jest moje zdanie, jeśli większości podoba się tłumaczenie to chyba taki styl będzie do końca serii. Ja przynajmniej jestem czytelnikiem który nie lubi ingerencji tłumacza w tekst, jeśli nie wymaga tego poprawna polszczyzna i taki styl tłumaczenia mi nie odpowiada.

PS: przeczytałem około 7 tomów może 8 coś tak bo miałem dużo wolnego czasu oj dużo :(

Krejt
Wtajemniczony
Posty: 908
Rejestracja: wt cze 03, 2003 2:37 pm
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Krejt » sob gru 01, 2007 12:41 am

Feniks pisze:W czym sobie mam nie przeszkadzać bo nie rozumiem? Napisałem tylko co sądzę, nie każdemu musi się podobać tłumaczenie. Może jestem tu trochę wyjątkiem na forum ale moja krytykę potrafię uzasadnić więc niema się o co czepiać.
Nie przeszkadzaj sobie w pisaniu kolejnych postów. Po to jest to forum.
Nie czepiam się.

Przewrażliwiony?

Ray
Weteran
Posty: 1399
Rejestracja: sob sty 28, 2006 6:27 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Ray » sob gru 01, 2007 12:11 pm

Przewrażliwiony?
nadpobudliwy? ^^
Feniks pisze:Pomijaj fakt że już jest inny minister edukacji,
No tak... Powodzenia... A w Japoni napewno przez 10 lat będzie te sam i manga będzie poprawna...
Feniks pisze:Mamy sytułącję gdzie bohaterowie rozmawiają o ministrze edukacji i nagle okazuje się że jest nim Giertych (Porażka).
Nie wiem jak ty, ale gdybym ja usłyszał jakieś "Gonisukinabosaka" to bym zpasował... Nieinteresuje się tak Japonią, aby widzieć kto jaki stołek okupuje.
A slag faktycznie troszkę kuleje. Ale nie na tyle aby popsuć klimat, nie przesadzajmy.

Feniks
Posty: 11
Rejestracja: czw lis 29, 2007 9:04 pm
Status: Offline

Post autor: Feniks » sob gru 01, 2007 9:20 pm

Ray pisze:
Przewrażliwiony?
nadpobudliwy? ^^
Nie ale to dziwnie brzmiało i źle zrozumiałem.
Ray pisze:
Feniks pisze:Pomijaj fakt że już jest inny minister edukacji,
No tak... Powodzenia... A w Japoni napewno przez 10 lat będzie te sam i manga będzie poprawna...
Feniks pisze:Mamy sytułącję gdzie bohaterowie rozmawiają o ministrze edukacji i nagle okazuje się że jest nim Giertych (Porażka).
Nie wiem jak ty, ale gdybym ja usłyszał jakieś "Gonisukinabosaka" to bym zpasował...
Widzisz właśnie oto chodzi skoro się zmieniają to poco zmieniać oryginalnego. Poza tym skoro akcja się dzieje w Japonii nie dziwi cię że ministrem edukacji jest polak?? A popatrz teraz, wiadomość z Giertychem już jest nieaktualna ale jak ktoś kupi komiks za rok to przeczyta o Giertychu :(

Niema znaczenia jak się nazywa ten minister czy się zmienił w trakcie wydawania mangi w Japonii i też było nieaktualne. Niema znaczenia nawet to czy ta postać jest prawdziwa. Z rozmowy jasno wynika i jednoznacznie że chodzi im o ministra edukacji. I jak świat mangi jest japoński to skąd się tam wzioł Giertych. Ech, mi się to nie podoba.

Raz było też wzmianka o Górniak też zdecydowanie wolałbym oryginał i dopisek piosenkarka. Przecież nie trzeba dawać jej bibliografii jak sugerował tori by załapać o co chodzi. W szczególności gdy to niema znaczenia większego na bieg wydarzeń kim była ta piosenkarka.

Ray
Weteran
Posty: 1399
Rejestracja: sob sty 28, 2006 6:27 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Ray » ndz gru 02, 2007 10:34 am

To raczej ma na celu pokazanie czytelnikowi z Polski, o kogo chodzi lub może raczej zbliżenie do naszej kultury. Jako, że nie wiele jest mang polskich to taki zabieg mi akurat przypadł do gustu. A argument, że Giertych już nie jestministrem jest śmieszny... To tak samo jakby ktoś napisał o Millerze kiedyś tam i teraz ludzie by narzekali, że manga sprzed 10ciu laty nie jest aktualna...

Aaa... pisze się "wziął" a nie "wzioł"...

Feniks
Posty: 11
Rejestracja: czw lis 29, 2007 9:04 pm
Status: Offline

Post autor: Feniks » pn gru 03, 2007 11:15 am

Ray pisze:To raczej ma na celu pokazanie czytelnikowi z Polski, o kogo chodzi lub może raczej zbliżenie do naszej kultury. Jako, że nie wiele jest mang polskich to taki zabieg mi akurat przypadł do gustu.
Nie słyszałem o polskich mangach :P I nie rozumiem czemu ma służyć zbliżenie do naszej kultury?
Ray pisze:A argument, że Giertych już nie jest ministrem jest śmieszny... To tak samo jakby ktoś napisał o Millerze kiedyś tam i teraz ludzie by narzekali, że manga sprzed 10ciu laty nie jest aktualna...
Nie chodzi o to, tylko za jakiś czas nikt nie będzie już pamiętał o Giertychu (mam nadzieje) ale on pozostanie w mandze. Ktoś kupi za kilka lat mangę i w pewnym momencie autor go olśni że w Japońskim kraju, pełnym Japończyków mamy Giertycha. I jak sobie taki czytelnik powiedzmy 16 letni, będzie czytał taką mangę, to się zacznie zastanawiać. Jaki Giertych???????

Poza tym dla mnie to jest psucie klasyki. Za kilka lat jak wezmę mangę i będę chciał przeczytać jeszcze raz, to wole mieć oryginalne imię trzymające klimat mangi niż jakiegoś Giertycha. Mi się to nie podoba i to bardzo bo uważam to za ingerencję w utwór polegający na jego zmianie czego tłumacz niema prawa zrobić. A w konsekwencji poddanie w wątpliwość tego czy całość jest poprawnie przetłumaczona, bo skoro zmienił jedno to mógł i jeszcze coś. I niema dla mnie znaczenia czy jego wersja jest lepsza czy gorsza. Dla mnie stracił wiarygodność, a to chyba najgorsze co może się przydarzyć tłumaczowi kiedy czytelnik nie wierzy w jego przekład.

I tyle.

Ray
Weteran
Posty: 1399
Rejestracja: sob sty 28, 2006 6:27 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Ray » pn gru 03, 2007 4:23 pm

Feniks pisze:czytelnik powiedzmy 16 letni, będzie czytał taką mangę, to się zacznie zastanawiać. Jaki Giertych???????
Hahahaha ja mam 16 lat i uwierz... Wszyscy moi znajomi wiedzą kto to jest -.-
Feniks pisze:Za kilka lat jak wezmę mangę
No raczej nie, przecież w empiku czytałeś :/
Feniks pisze:trzymające klimat mangi niż jakiegoś Giertycha.
Rany zrozum co ja pisze. NIEKTORZY nie wiedzą kto jest ministrem w Japonii -.- To ma im troche przybliżyć. A klimatu to nie psuje... Jeśli się czepiasz takich elementów, to lepiej zostań krytykiem ^^ ( to był komplement jak coś :) )
Feniks pisze:Nie słyszałem o polskich mangach
Widać mało słyszałeś :P Samo wydawnictwo JG wydało już chyba 4 a w planach następne ;]

Feniks
Posty: 11
Rejestracja: czw lis 29, 2007 9:04 pm
Status: Offline

Post autor: Feniks » pn gru 03, 2007 11:21 pm

Ray pisze:Hahahaha ja mam 16 lat i uwierz... Wszyscy moi znajomi wiedzą kto to jest -.-
"Ktoś kupi za kilka lat mangę i w pewnym momencie autor go olśni że w Japońskim kraju, pełnym Japończyków mamy Giertycha. I jak sobie taki czytelnik powiedzmy 16 letni, będzie czytał taką mangę, to się zacznie zastanawiać. Jaki Giertych?"

To jest jedno zdanie z którego wynika że w np. 2012 lub 2014 roku jeśli ktoś będzie miał 16 lat (a Giertych nie odżyje), nie będzie miał pojęcia o co chodzi. Lecz zamiast tego dowie się o jakimś Giertychu i nic nie zrozumie. Patrz odpowiedź do 2 cytatu o ministrze.
Ray pisze:No raczej nie, przecież w empiku czytałeś :/
Fakt, mówiłem raczej hipotetycznie. Ostatnio znalazłem pracę więc postanowiłem się rozglądnąć co tam jest oprócz OMG (Oh My Goddess) no i zawiodłem się na GTO w polskiej wersji :(
Ray pisze:Rany zrozum co ja pisze. NIEKTORZY nie wiedzą kto jest ministrem w Japonii -.- To ma im troche przybliżyć. A klimatu to nie psuje... Jeśli się czepiasz takich elementów, to lepiej zostań krytykiem ^^ ( to był komplement jak coś :) )
To ja powtórzę, niema to znaczenia. Z rozmowy wynikało jasno o kim się mówi. Tylko że zamiast jakiegoś Japońskiego nazwiska lub imienia (nie wiem które podali) mamy polskie. Lecz nawet jak by było Japońskie to bez żadnych dopisków wiedział byś że to minister edukacji. Gdyż sami bohaterowie o tym mówili że rozmawiają o ministrze edukacji.

Hmm jak ci nie przeszkadza, to tylko się cieszyć, mi niestety takie rzeczy nie odpowiadają :(

Co do krytyka to nie tak że się czepiam. Bo dla mnie z początku, tłumaczenie nie było takie złe. Czytałem i wierzyłem w autora, co prawda może mnie dziwił slang czasami czy takie wygładzanie wypowiedzi, lecz nie było bardzo denerwujące. W momencie w którym doszłem do Giertycha, to czara goryczy się przelała i trochę się załamałem. I rzeczy których nie dostrzegałem przedtem zaczeły się pojawiać i przeszkadzać. A to co przedtem dziwiło zmieniło się w błędy (w mojej interpretacji), jakie popełnił tłumacz.

Ray
Weteran
Posty: 1399
Rejestracja: sob sty 28, 2006 6:27 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Ray » wt gru 04, 2007 6:43 pm

To jest jedno zdanie z którego wynika że w np. 2012 lub 2014 roku jeśli ktoś będzie miał 16 lat (a Giertych nie odżyje), nie będzie miał pojęcia o co chodzi. Lecz zamiast tego dowie się o jakimś Giertychu i nic nie zrozumie. Patrz odpowiedź do 2 cytatu o ministrze.
Mów co chcesz, ale manga jest zawsze tłumaczona na "czasie". Więc to argument nie trafiony. A wątpie czy ktoś kto będzie mieć za kiedyś tam 16 latek zrozumie kto to był "Yamablablabla". Po za tym nie psuje to rozrywki ;)

Shig
nołlife
Posty: 2590
Rejestracja: czw kwie 24, 2003 11:17 pm
Lokalizacja: Tha Ghetto
Status: Offline

Post autor: Shig » wt gru 04, 2007 11:10 pm

Feniks pisze:przeczytałem około 7 tomów może 8 coś tak bo miałem dużo wolnego czasu oj dużo :(
Rozumiem, że je później kupiłeś?
雲の切れ目から 星1つ2つ3つ4つ晴れわたり

hyoger
Posty: 34
Rejestracja: śr gru 05, 2007 8:03 am
Status: Offline

Post autor: hyoger » śr gru 05, 2007 8:17 am

Feniks pisze: Poza tym według mnie nie do tłumacza należy ocena czy coś jest dobre czy nie. Zadaniem tłumacza jest jak najwierniej, z zachowaniem oczywiście sensu i poprawnej wypowiedzi w języku polskim przetłumaczyć jakieś dzieło. A do czytelnika ocena czy to mu się podoba czy nie. Bo jak kupujesz mangę GTO to checesz przeczytać dialogi autora a nie tłumacza.
Z calym szacunkiem, ale skad ci sie takie teorie biora? Wierne tlumaczenie w tlumaczeniach literackich jest oznaka albo braku profesjonalizmu, albo kompletnym olewactwem. Najlatwiej jest tlumaczyc wiernie. Zadaniem tlumacza jest przelozyc tekst na dany jezyk w taki sposob, aby sie go dobrze czytalo. I wlasnie o ten warunek o dobrym czytaniu rozbija sie cala dyskusja - czy ludziom sie dobrze czyta z polskimi odnosnikami czy nie. Zgodnie z tym co mowisz, w tlumaczeniu, ktore aktualnie robie, powinnam zart "what a big ass you have" przelozyc "alez pan ma wielkiego osla" - nie da sie ukryc, przetlumacze wiernie, bo rzeczywiscie chodzi o osla. Ale juz dlaczego ow pan sie na to obrazi - czytelnik nie zrozumie. Jesli jednak dam "nie moge oderwac wzroku od pana laski" - bedzie to bardziej zrozumiale, choc osiol nam zniknie.
Jesli szukasz naprawde wiernego przekladu, przeczytaj "Ai no Kusabi" albo "Dotyk Japonii". A potem podziel sie wrazeniami.

Feniks
Posty: 11
Rejestracja: czw lis 29, 2007 9:04 pm
Status: Offline

Post autor: Feniks » pt gru 07, 2007 1:08 am

hyoger pisze:Z calym szacunkiem, ale skad ci sie takie teorie biora?
Hmm sam nie wiem, bo nie lubię jak sie mnie okłamuje?
hyoger pisze:Zgodnie z tym co mowisz, w tlumaczeniu, ktore aktualnie robie, powinnam zart "what a big ass you have" przelozyc "alez pan ma wielkiego osla" - nie da sie ukryc, przetlumacze wiernie, bo rzeczywiscie chodzi o osla.
Chyba "Co za wielkiego osła masz"/"Jakiego wielkiego osła masz" (masz można oczywiście zamienić na posiadasz itd.) jak już coś, ja tam tego pana i ależ nigdzie nie widzę, no chyba że to tylko fragment zdania.
hyoger pisze:Wierne tlumaczenie w tlumaczeniach literackich jest oznaka albo braku profesjonalizmu, albo kompletnym olewactwem. Najlatwiej jest tlumaczyc wiernie. Zadaniem tlumacza jest przelozyc tekst na dany jezyk w taki sposob, aby sie go dobrze czytalo. I wlasnie o ten warunek o dobrym czytaniu rozbija sie cala dyskusja - czy ludziom sie dobrze czyta z polskimi odnosnikami czy nie. Zgodnie z tym co mowisz, w tlumaczeniu, ktore aktualnie robie, powinnam zart "what a big ass you have" przelozyc "alez pan ma wielkiego osla" - nie da sie ukryc, przetlumacze wiernie, bo rzeczywiscie chodzi o osla. Ale juz dlaczego ow pan sie na to obrazi - czytelnik nie zrozumie. Jesli jednak dam "nie moge oderwac wzroku od pana laski" - bedzie to bardziej zrozumiale, choc osiol nam zniknie.
Jesli szukasz naprawde wiernego przekladu, przeczytaj "Ai no Kusabi" albo "Dotyk Japonii". A potem podziel sie wrazeniami.
Nijak się mogę odnieść, bo bladego pojęcia nie mam jak wygląda sytuacja. Twoje zdanie niby wierne jest troszkę dziwne. A twoja alternatywa jeszcze bardziej nie mogę nie wiedząc o co chodzi Ci odpowiedzieć.

Niewidzę sensu robienia polskich odnośników, to jakbym czytał kryminał, akcja w chinach (dla odmiany) a tu nagle główni bohaterowie Juziu, Zdzisiu i Waldziu. Bo łatwiej zapamiętać niż Yan, Chan, Zin no przepraszam ale mi nie odpowiada taki sposób tłumaczenia.
hyoger pisze:Zadaniem tlumacza jest przelozyc tekst na dany jezyk w taki sposob, aby sie go dobrze czytalo.
Co ja mam przez to rozumieć? Skąd ty bierzesz swoje teorie? Tłumacz ma przekazać wypowiedź autora, a jeśli autor to konował i pisać nie umiał, to tłumacz nie ma z jego marnego dzieła robić arcydzieła, choćby umiał żeby się lepiej czytało. Jak kupuje książkę to chce czytać to, co zostało napisane przez autora w poprawnej polszczyźnie. Nic więcej, nic mniej.

hyoger
Posty: 34
Rejestracja: śr gru 05, 2007 8:03 am
Status: Offline

Post autor: hyoger » pt gru 07, 2007 7:54 am

Feniks pisze:
hyoger pisze:Zgodnie z tym co mowisz, w tlumaczeniu, ktore aktualnie robie, powinnam zart "what a big ass you have" przelozyc "alez pan ma wielkiego osla" - nie da sie ukryc, przetlumacze wiernie, bo rzeczywiscie chodzi o osla.
Chyba "Co za wielkiego osła masz"/"Jakiego wielkiego osła masz" (masz można oczywiście zamienić na posiadasz itd.) jak już coś, ja tam tego pana i ależ nigdzie nie widzę, no chyba że to tylko fragment zdania.
__^___ Po pierwsze, po angielsku to pana nigdy sie nie doczekasz, bo jak moze wiesz (choc swa wypowiedza sugerujesz, ze najwyrazniej nie), w angielskim do wszystkich mowi sie na "you", czyli "ty". "Sir" i "Lord" uzywa sie bardzo rzadko i tylko w scisle okreslonych sytuacjach (np. w wojsku czy wobec pana lennego i innej arystokracji). Po drugie, nie wiem czy wiesz, ale takie wierne tlumaczenie z jakiegokolwiek jezyka strasznie ciezko sie potem czyta we wlasnym. Jesli jednak w takim gustujesz, naprawde polecam ci ksiazke Dotyk Japonii - zdania w stylu "Najpierw wako byli piratami wod Morza Japonskiego jedynie" albo "Bylo znanym, z
Feniks pisze:
hyoger pisze:Zgodnie z tym co mowisz, w tlumaczeniu, ktore aktualnie robie, powinnam zart "what a big ass you have" przelozyc "alez pan ma wielkiego osla" - nie da sie ukryc, przetlumacze wiernie, bo rzeczywiscie chodzi o osla.
Chyba "Co za wielkiego osła masz"/"Jakiego wielkiego osła masz" (masz można oczywiście zamienić na posiadasz itd.) jak już coś, ja tam tego pana i ależ nigdzie nie widzę, no chyba że to tylko fragment zdania.
__^___ Po pierwsze, po angielsku to pana nigdy sie nie doczekasz, bo jak moze wiesz (choc swa wypowiedza sugerujesz, ze najwyrazniej nie), w angielskim do wszystkich mowi sie na "you", czyli "ty". "Sir" i "Lord" uzywa sie bardzo rzadko i tylko w scisle okreslonych sytuacjach (np. w wojsku czy wobec pana lennego i innej arystokracji). Po drugie, nie wiem czy wiesz, ale takie wierne tlumaczenie z jakiegokolwiek jezyka strasznie ciezko sie potem czyta we wlasnym. Jesli jednak w takim gustujesz, naprawde polecam ci ksiazke Dotyk Japonii - zdania w stylu "Najpierw wako byli piratami wod Morza Japonskiego jedynie" albo e Tsunayoshi byl pod silnym wplywem matki" powiiny cie usatysfakcjonowac. A po trzecie, jesli sie juz czepiamy, to posiadac to "to possess".
Feniks pisze: Nijak się mogę odnieść, bo bladego pojęcia nie mam jak wygląda sytuacja. Twoje zdanie niby wierne jest troszkę dziwne. A twoja alternatywa jeszcze bardziej nie mogę nie wiedząc o co chodzi Ci odpowiedzieć.
Jeden facet do drugiego wali tekstem, ktory ten opacznie rozumie i sie obraza. Za osiolka nikt sie nie obrazi, po po polsku to tylko zwierze.
Feniks pisze: Niewidzę sensu robienia polskich odnośników, to jakbym czytał kryminał, akcja w chinach (dla odmiany) a tu nagle główni bohaterowie Juziu, Zdzisiu i Waldziu. Bo łatwiej zapamiętać niż Yan, Chan, Zin no przepraszam ale mi nie odpowiada taki sposób tłumaczenia.
Polskie odnosniki sa zawsze sprawa dyskusyjna, podobnie jak odmiana japonskich nazw czy stosowanie spolszczonej pisowni - tu ilu ludzi, tyle zdan. Ale zapominasz o jednym - to jest tylko komiks. To nie traktat naukowy i nie relikwia. Komiks. Kawal fikcji, przy ktorym czytelnik ma sie dobrze bawic (jak sama nazwa wskazuje), a nie studiowac struktury polityczne Japonii. To nie Biblia, zeby zmiana spojnika wywolywala schizme.
Feniks pisze:
hyoger pisze:Zadaniem tlumacza jest przelozyc tekst na dany jezyk w taki sposob, aby sie go dobrze czytalo.
Co ja mam przez to rozumieć? Skąd ty bierzesz swoje teorie? Tłumacz ma przekazać wypowiedź autora, a jeśli autor to konował i pisać nie umiał, to tłumacz nie ma z jego marnego dzieła robić arcydzieła, choćby umiał żeby się lepiej czytało. Jak kupuje książkę to chce czytać to, co zostało napisane przez autora w poprawnej polszczyźnie. Nic więcej, nic mniej.
Dokladnie to, co powiedzialam. A swoje teorie biore od mojego pracodawcy, szefa wydawnictwa, dla ktorego pracuje jako tlumacz. :)

Feniks
Posty: 11
Rejestracja: czw lis 29, 2007 9:04 pm
Status: Offline

Post autor: Feniks » pt gru 07, 2007 12:40 pm

hyoger pisze:__^___ Po pierwsze, po angielsku to pana nigdy sie nie doczekasz, bo jak moze wiesz (choc swa wypowiedza sugerujesz, ze najwyrazniej nie), w angielskim do wszystkich mowi sie na "you", czyli "ty". "Sir" i "Lord" uzywa sie bardzo rzadko i tylko w scisle okreslonych sytuacjach (np. w wojsku czy wobec pana lennego i innej arystokracji).
Brzmi jak bzdura, której nie rozumiem na dodatek. Jak się mówi "ty" to to nie jest "pana", jak jest "You there" to znaczy "Ty tam" a nie "Pan tam" no chyba że się mylę. Nie rozumiem co ma udowodnić to na górze że jak ktoś używa osoby to mówi to w formie oficjalnej? I tak ma sie niby tłumaczyć?
hyoger pisze:Po drugie, nie wiem czy wiesz, ale takie wierne tlumaczenie z jakiegokolwiek jezyka strasznie ciezko sie potem czyta we wlasnym. Jesli jednak w takim gustujesz, naprawde polecam ci ksiazke Dotyk Japonii - zdania w stylu "Najpierw wako byli piratami wod Morza Japonskiego jedynie" albo e Tsunayoshi byl pod silnym wplywem matki" powiiny cie usatysfakcjonowac. A po trzecie, jesli sie juz czepiamy, to posiadac to "to possess".
Mylisz pojęcia i traktujesz "wierne tłumaczenie" dosłownie. Wyjaśnijmy najpierw nieporozumienie, wierne tłumaczenie to takie które odpowiada oryginałowi i ma zachowaną poprawną strukturę w języku polskim. Czyli jak mamy zdanie "Zdzisiu idź do sklepu po zakupy" to napisanie "Zdzisiu rusz swoją tłustą dupę do sklepu i przynieś towary" nie jest wiernym tłumaczeniem. Skoro autor nie użył zwrotów takich czy innych to czemu wciska mi się je na siłę? Nie powinno się tłumaczyć "Ja się kąpać dziś i wczoraj bo ja się ubrudzić" gdyż jest to oczywiście błędne. To tak jak w naszej kochanej tv jak leci film na Polsacie/TVN i robią sobie własne tłumaczenie. A potem jak ktoś zna angielski słyszy ewidentne skracania lub wogólę tekst inny niż w oryginale. Bo tłumacz sobie przyszpanował i postanowił upiększyć wypowiedź. Upiększanie, zmienianie czy wygładzanie i cała inna masa zabiegów jakie można wykonać jeśli nie jest robiona z przymusu nie powinna być stosowana. Są sytuacje gdzie należy zmienić formę wypowiedzi zachowując jej sens gdyż inaczej zdanie będzie niepoprawne z punktu widzenia języka polskiego i jest to zrozumiałe. Lecz wciskanie mi zmian na siłę bo tłumacz sądzi że tak będzie fajniej mi nie odpowiada.
hyoger pisze:Polskie odnosniki sa zawsze sprawa dyskusyjna, podobnie jak odmiana japonskich nazw czy stosowanie spolszczonej pisowni - tu ilu ludzi, tyle zdan. Ale zapominasz o jednym - to jest tylko komiks. To nie traktat naukowy i nie relikwia. Komiks. Kawal fikcji, przy ktorym czytelnik ma sie dobrze bawic (jak sama nazwa wskazuje), a nie studiowac struktury polityczne Japonii. To nie Biblia, zeby zmiana spojnika wywolywala schizme.
Pokaż mi dobrą książkę z profesjonalnym tłumaczenie gdzie autor miał odwagę zmienić imiona czy nazwiska bohaterów? Tak by go zjebali że by się nie wyzbierał.

Uno to nie komiks tylko manga! Nie jest Biblią ale dla tłumacza, nie powinno mieć znaczenia co tłumaczy bo do każdego utworu jeśli jest profesjonalistą podchodzi z taką samą powagą. I nie dokonuje w nich zmian. Może dla ciebie manga to zwykły komiks ale to nie powód by tłumaczyć go byle jak!!!
hyoger pisze:Dokladnie to, co powiedzialam. A swoje teorie biore od mojego pracodawcy, szefa wydawnictwa, dla ktorego pracuje jako tlumacz. :)
To chyba współczuje ci szefa :P A co tłumaczysz jakie wydawnictwo? Tak z ciekawości pytam tylko.

hyoger
Posty: 34
Rejestracja: śr gru 05, 2007 8:03 am
Status: Offline

Post autor: hyoger » pt gru 07, 2007 3:57 pm

Feniks pisze:Brzmi jak bzdura, której nie rozumiem na dodatek. Jak się mówi "ty" to to nie jest "pana", jak jest "You there" to znaczy "Ty tam" a nie "Pan tam" no chyba że się mylę. Nie rozumiem co ma udowodnić to na górze że jak ktoś używa osoby to mówi to w formie oficjalnej? I tak ma sie niby tłumaczyć?
Nie wiem, czy tlumaczenie ci czegokolwiek ma sens, ale sprobuje raz jeszcze. Jezyk to nie kod binarny, zeby moc go zawsze dokladnie przekladac. Dochodzi kontekst kulturowy - w Ameryc w sklepie sprzedawca mowi do klienta "you", ale nie oznacza to braku szacunku, jak to by mialo miejsce w polskim sklepie. Wlasnie przetlumaczenie tego w tym przypadku wiernie, jak za tym postulujesz, jest zmienieniem wydzwieku wypowiedzi.
Feniks pisze: Mylisz pojęcia i traktujesz "wierne tłumaczenie" dosłownie.
Wlasnie ty mylisz, co udowodniles w poprzednim poscie.
Feniks pisze: Pokaż mi dobrą książkę z profesjonalnym tłumaczenie gdzie autor miał odwagę zmienić imiona czy nazwiska bohaterów? Tak by go zjebali że by się nie wyzbierał.
Kubus Puchatek. :) Uwazaj, z krytyka tego tytulu, zeby - cytuje - ciebie nie zjebali, tak ze sie nie pozbierasz. Poza tym Wladca Pierscienic (mowie o przydomkach i niektorych nazwach geograficznych, nie o Bilbo czy Frodo), Harry Potter.. (Zgdetek i inne... cosie) A tak z powazniejszych tytulow - Kubus Fatalista i jego pan (toz on sie Jacques nazywal!!), Kozeta (Nedznicy, jakbys nie wiedzial - Cosette).. wymieniac dalej?
Feniks pisze: Uno to nie komiks tylko manga! Nie jest Biblią ale dla tłumacza, nie powinno mieć znaczenia co tłumaczy bo do każdego utworu jeśli jest profesjonalistą podchodzi z taką samą powagą. I nie dokonuje w nich zmian. Może dla ciebie manga to zwykły komiks ale to nie powód by tłumaczyć go byle jak!!!
Widze, ze jeszcze nie wyrosles z wieku - a raczej etapu dojrzewania, bo z wiekiem to czesto nie ma za wiele wspolnego - kiedy hobby traktuje sie jak fetysz. Manga to komiks, i nawet jesli zapalasz przed nim swieczki i skladasz calopalne ofiary - nic tego faktu nie zmieni.
Feniks pisze: To chyba współczuje ci szefa :P A co tłumaczysz jakie wydawnictwo? Tak z ciekawości pytam tylko.
Przekaze mu :) Diamond Books, a tlumacze ksiazki.

Feniks
Posty: 11
Rejestracja: czw lis 29, 2007 9:04 pm
Status: Offline

Post autor: Feniks » pt gru 07, 2007 8:11 pm

hyoger pisze:Dochodzi kontekst kulturowy - w Ameryc w sklepie sprzedawca mowi do klienta "you", ale nie oznacza to braku szacunku, jak to by mialo miejsce w polskim sklepie. Wlasnie przetlumaczenie tego w tym przypadku wiernie, jak za tym postulujesz, jest zmienieniem wydzwieku wypowiedzi.
A możesz podać przykład całego zdania? Hmm nic nie postuluje, wiernie czyli prawidłowo a jeśli prawidłowo jest panie to ma być panie. Hmm dziwne ale nie jestem lingwistą więc się nie znam.
hyoger pisze:Kubus Puchatek. :) Uwazaj, z krytyka tego tytulu, zeby - cytuje - ciebie nie zjebali, tak ze sie nie pozbierasz. Poza tym Wladca Pierscienic (mowie o przydomkach i niektorych nazwach geograficznych, nie o Bilbo czy Frodo), Harry Potter.. (Zgdetek i inne... cosie) A tak z powazniejszych tytulow - Kubus Fatalista i jego pan (toz on sie Jacques nazywal!!), Kozeta (Nedznicy, jakbys nie wiedzial - Cosette).. wymieniac dalej?
Kubuś Puchatek zważywszy do kogo jest kierowany to mnie niedziwi. Według mnie, takie zmiany psują klimat w 99% lecz są wyjątki jak w kubusiu puchatku gdzie niema to negatywnego wpływu. Nie będę uparty :D Lecz moje zdanie odnośnie użycia takiej zamiany w GTO uważam za błąd, niszczący klimat mangi.
hyoger pisze:Widze, ze jeszcze nie wyrosles z wieku - a raczej etapu dojrzewania, bo z wiekiem to czesto nie ma za wiele wspolnego - kiedy hobby traktuje sie jak fetysz. Manga to komiks, i nawet jesli zapalasz przed nim swieczki i skladasz calopalne ofiary - nic tego faktu nie zmieni.
W kwestii krótkiego wytłumaczenia. Komiks jak i manga to jedno i to samo. Obie rzeczy są rysowanymi historiami na papierze i technicznie niema między nimi różnicy. Lecz jednak nazywanie mangi komiksem świadczy o ignorancji. Manga jest specyficzna, ma swój unikalny styl tworzenia, rysowania jakiego nieznajdziemy nigdzie indziej. Różnica między mangą i komiksem jest jak między BMW a Polonezem. Fakt oba to auta mają 4 kółka, karoserie i toczą się na drodze, lecz jest niepodważalne jednak że BMW a Polonez to duża różnica i taka sama jest między mangą a komiksem. Kiedy mówi się komiks ma się namyśli amerykańskie dzieła jak kapitan ameryka czy inne w pełni kolorowe. Gdy mówimy manga to myślimy o japońskiej twórczości więc trochę kultury i nazywanie czegoś jak się powinno nie jest chyba za dużym wymogie? Poza tym są mangi z świetnymi fabułami które dorównują najlepszym książką lub nawet są od nich lepsze.
hyoger pisze:Przekaze mu :) Diamond Books, a tlumacze ksiazki.
Takie wydawnictwo nakierowane na Azję ciekawe.

Krejt
Wtajemniczony
Posty: 908
Rejestracja: wt cze 03, 2003 2:37 pm
Kontakt:
Status: Offline

Post autor: Krejt » sob gru 08, 2007 1:04 am

Feniks pisze:W kwestii krótkiego wytłumaczenia. Komiks jak i manga to jedno i to samo. Obie rzeczy są rysowanymi historiami na papierze i technicznie niema między nimi różnicy. Lecz jednak nazywanie mangi komiksem świadczy o ignorancji. Manga jest specyficzna, ma swój unikalny styl tworzenia, rysowania jakiego nieznajdziemy nigdzie indziej. Różnica między mangą i komiksem jest jak między BMW a Polonezem. Fakt oba to auta mają 4 kółka, karoserie i toczą się na drodze, lecz jest niepodważalne jednak że BMW a Polonez to duża różnica i taka sama jest między mangą a komiksem. Kiedy mówi się komiks ma się namyśli amerykańskie dzieła jak kapitan ameryka czy inne w pełni kolorowe. Gdy mówimy manga to myślimy o japońskiej twórczości więc trochę kultury i nazywanie czegoś jak się powinno nie jest chyba za dużym wymogie?
Ale walisz bzdury.
Zdefiniuj mi mangę, a później zdefiniuj mi komiks. Tylko oszczędź sobie tych bajeczek o "wlewaniu japońskiej duszy" podczas procesu tworzenia, już to przerabialiśmy na innym forum.
Feniks pisze:Poza tym są mangi z świetnymi fabułami które dorównują najlepszym książką lub nawet są od nich lepsze.
Wymień pięć.

biB
Adept
Posty: 265
Rejestracja: śr lip 26, 2006 2:29 pm
Lokalizacja: Łódź
Status: Offline

Post autor: biB » sob gru 08, 2007 3:16 pm

Feniks pisze:Kubuś Puchatek zważywszy do kogo jest kierowany to mnie niedziwi. Według mnie, takie zmiany psują klimat w 99% lecz są wyjątki jak w kubusiu puchatku gdzie niema to negatywnego wpływu. Nie będę uparty :D Lecz moje zdanie odnośnie użycia takiej zamiany w GTO uważam za błąd, niszczący klimat mangi.
Zważywszy na to, ze ta manga ma być w założeniu śmieszna i bawić czytelnika to chyba niszczeniem jej klimatu byłoby dosłowne i nudne tłumaczenie. W końcu to ono (razem z poczynaniami naszego ticzera) przyprawia nas o uśmiech na ustach ;]
Poza tym GTO to nie rozprawa traktująca o systemie nauczania w Japonii, tylko raczej historia w krzywym zwierciadle, z toną przerysowanych postaci i charakterów, mająca wręcz pokazać jaki ten system jest głupi ;], dlatego na tego "Giertycha" powinno się spojrzeć przez palce, z przymróżeniem oka. Ew. jak ci tak strasznie nie pasuje, to w ogóle nie patrz.

Btw, nie lekceważ Puchatka, on jest ponadczasowy i każda grupa wiekowa znajdzie w nim coś dla siebie. Tak samo zresztą jak w Małym Księciu.
Krejt pisze:Wymień pięć.
Myślę że dla niego mogą to być Narooto, Blicz, Sajlorki, Smocze Jaja i... hm, Love Hina?

ODPOWIEDZ

Wróć do „"Great Teacher Onizuka"”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość